--
Celowo spolszczyłem w tytule znaną maksymę łacińską Memento Mori gdyż za tym łacińskim zbiorem liter ukrywa się przed nami jej treść. Łatwiej nawet wypowiadać nam ją w oryginale, gdyż my o tej smierci nie chcemy pamiętać. W dzisiejszych czasach kiedy w Europie nie ma wojen, a średnia długości życia rośnie i rośnie, śmierć została prawie całkowicie wyparta z naszej świadomości. Nasi przodkowie - babcie, dziadkowie - mieli styczność ze śmiercią na codzień. Wojny wybuchały co chwile , zabierając mnóstwo tchnień a słaba medycyna nie pozwalała na uratowanie tylu istnień co teraz..
Tymczasem zaskoczeni jestesmy, gdy smierc mimo wszystko puka do naszych drzwi. Puka najczęsciej kompletnie nieoczekiwana i z zaskoczenia, gdyż wyjątkowo często zapominamy o jej istnieniu. Śmierć jak praktycznie wszystko inne w naszym świecie sprowadzone zostało na pozycje komercyjne, żeby nie powiedzieć utylitarne. Śmierć stała się częścia biznesu - dla oczu ludzkich dopuszczana jest tylko tam gdzie można na niej zarobić - w filmach akcji, horrorach, okrutnych filmikach w internecie oraz w newsach medialnych. Tym sposobem smierć stała się czymś tak samo nierealnym i fantasy jak Brzydula, Frodo czy Moto-myszy z Marsa..
Nagle znika nam z przed oczu cała masa znanych nam twarzy, które widzimy w telewizji i internecie dzień w dzień - w praktyce oznacza to że patrzymy na nich częściej niż na członków własnej rodziny. Wszystko staje się umowne - podziały polityczne, niesnaski, i wzajemne niechęci - w spłaszczonych medialnie relacjach miedzy nami a nimi. Kiedy oni znikają w takiej kondensacji to po prostu przypominamy sobie o śmierci - tyle że tej prawdziwej a nie z supermarketu. Przypominamy sobie że nie ominie ona żadnego domostwa, ani żadnego stanowiska czy to politycznego czy apolitycznego. A tak próbowalismy o niej zapomniec.. Dziennikarze, socjologowie próbują dniami i nocami racjonalizowac nam tą śmierć. Ubierają ją w szaty pojednania narodowego, pudrują narodowymi rekolekcjami a inni kłada jej make-up z rozliczeń politycznych. Tyle że nikt się nie zająknie o niej samej, że w gruncie rzeczy obcujemy w pierwszym rzędzie własnie z nia..
Śmiem twierdzić że w wielu z nas , także w tych którzy wybierali się na zbiorowe żałoby, w obliczu katastrofy Smoleńskiej największy szok wywołała po prostu śmierć która w takiej skali dotnęła naszych rodaków. Ja także sobie o niej przypomniałem. Nauką jaką możemy dla siebie z tego zdarzenia wyciągnąć ( ja przynajmniej do takich wniosków doszedłem ) to właśnie przypomniec sobie o śmierci. Tyle że poprzez to przypomnienie nadać większego blasku każdemu naszemu dniu i krokowi. Pamiętając iż ta osoba która za chwilę bedziemy chcieli obrazić , albo dac jej prezent jest smiertelna jak i my sami. Dziś jesteśmy , jutro nas może nie być.
Cieszmy się życiem, pamiętajmy o smierci oraz o tych których nam zabrała.



Komentarze
Pokaż komentarze (18)