Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak
495
BLOG

Nie szatan zdobi człowieka ( moda damska )

Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak Rozmaitości Obserwuj notkę 26

 Lat temu już sporo, często zdarzało się mi i mojemu przyjacielowi dumać nad kwestią następującą: "jak można dosyć szybko i przyjemnie zarobić kupę kasy zbytnio się przy tym nie trudząc". Zajmowało nam to myślenie całkiem dużo czasu, zużywaliśmy na nie wiele wieczorów spędzanych przy butelczynie mleka. Nic przez bardzo długi czas jednak nam nie przychodziło do strudzonych umysłów. Wszystko co wymyślaliśmy było albo nielegalne, albo nie dawało większych nadziei na jakiekolwiek sensowne profity. Czasem wręcz pomysły nasze osiągały status utopii.

Któregoś wieczoru, zdarzyło się coś niesamowitego. Otworzyły się w pewnym momencie drzwi pokoju w którym przebywaliśmy, a w nich stanęła siostra kolegi trzymając w dłoni dwie napompowane czymś reklamówki. Na pytanie co za dziwo tam trzyma, odparła iż była tego dnia na zakupach, kupiła sobie parę drobiazgów, choć wydała przy tym pieniądze przeznaczone na najbliższe 15 lat. Na pytanie co za tą fortunę nabyła odpowiedziała coś w tym stylu: " nic wielkiego, kilkanaście bluzek, trzy pary spodni, torebkę, pięć par butów, apaszkę, kapelusz, jedwabne pończochy, parę bransolet i gustowny wisior".

W tym momencie spojrzeliśmy się z kolegą po sobie jakby jednocześnie trafił w nas istny piorun. Eureka - zdawało się mówić jego oblicze, a moje z pewnością nie mówiło wtedy nic innego.

Siostra została szybko wyparta z pokoju, ponieważ czuliśmy iż nadchodzą rzeczy wielkie i nie wolno nam teraz absolutnie przeszkadzać.

Kolega padł na fotel ciężko oddychając, a ja podszedłem do okna, otworzyłem je szeroko i zaciągnąłem się krystalicznym pruszkowskim powietrzem.

Tak! Moda damska! Że też od razu nam to nie wpadło do głowy! Przecież to istna żyła złota, niezmierzone tereny roponośne, których na dodatek zupełnie nie trzeba nawiercać w poszukiwaniach. Przecież to proste jak słońce. Człowiek musi jeść, słońce świeci, ziemia się obraca, tlen jest potrzebny do oddychania, a kobieta musi się stroić. Kobieta nigdy nie przestaje się stroić. Nawet w czasie okupacji kobiety się stroiły, pewnie i po ataku jądrowym pierwsze co kobieta by zrobiła, to sprawdziła czy może się tak a nie inaczej pokazać ludziom na oczy.

Rynek więc to wciąż głodny, wręcz pazerny i zdający się być nigdy nie zaspokojony. Wciąż potrzebujący nowych doznań i nowych zaskoczeń. Moda damska jest jak blitzkrieg, nie bierze absolutnie jeńców. Sklepy wielkopowierzchniowe atakowane są bezwzględnie. Najpierw uderzają kobiece jednostki pancerne, rozrywają wraże zagony a w tym czasie wspomaga je z nieba kawaleria powietrzna. Moda damska nie liczy się z niczym, przychodzi tak jak przypływ i zabiera ze sobą wszystko co napotka na drodze. Moda jest jak sama kobieta, czyli nieodgadniona. Dziś pół Warszawy chodzi w bluzkach żółtych, jutro już w fioletowych i jeśli kupcze nie trzymałeś odpowienio czujnie ręki na modowym pulsie, toś przepadł. Hale wypełnione pod sufit żółtymi bluzkami możesz spalić ze szczętem, bo nic ci z nich już nie przyjdzie. Możesz ostatecznie czekać jeszcze na odmianę koniunktury, bo ta zatacza kręgi i kiedyś tam wraca. Możesz strawić na to oczekiwanie dekady.

Potem zaczęły nam w głowach dźwięczeć monety i sztaby złota jakie dzień w dzień wpadają do kieszeni tych którzy w porę się zorientowali gdzie leżą konfiturki. A my? My nie możemy być gorsi. Postanowiliśmy i my dorwać się choć do kawałka tego wspaniałego tortu. Wystarczyło tylko usiąść i wymyśleć coś nowego, coś co każda kobieta będzie chciała mieć, bo przecież pierwsza zasada brzmi - nie powtarzać się.. Tu zaczęły się schody. Nijak nie znaliśmy się na modzie damskiej. Pech.

Torturowaliśmy siostrę kolegi z maniacką wręcz zaciekłością, ale i ona nie potrafiła nam pomóc. Myśleliśmy więc dalej sami, ale nic już nie działało. Za dużo mleka.

Pamiętam że w końcówce, zanim utraciłem świadomość przyszedł mi genialny pomysł do głowy który zaszokował mnie samego swoją kreatywnością. Asymetria głupcze! Modna jest asymetria! - wrzeszczałem do kolegi szarpiąc go za kark bo ten zdążył już przysnąć.

Wymyśliłem, tu niech panie się skupią, asymetryczne spodnie. Jedna nogawka krótsza - powiedzmy gdzieś ciut za kolano - a druga też krótsza ale mniej, tak gdzieś do połowy łydki...I co? Bingo, nie? - jakby powiedział Sowiniec.

Pomysł niestety wtedy nie został ostatecznie zrealizowany, bo wpadliśmy chyba na coś mniej skomplikowanego. Poszliśmy po prostu do pracy.

Pytanie do pań. Myslicie że mogło chwycić?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (26)

Inne tematy w dziale Rozmaitości