niewolnicy wszędzie i zawsze niewolnikami będą niewolnicy wszędzie i zawsze niewolnikami będą
42
BLOG

Dobranoc, niewolniku. Rozważania na dobranoc (1) O wolności w demokracji

niewolnicy wszędzie i zawsze niewolnikami będą niewolnicy wszędzie i zawsze niewolnikami będą Społeczeństwo Obserwuj notkę 4

O wolności w demokracji.

Wolność paradoksalnie jest nie mniej zagrożona w demokracji, bo wraz z nią wszyscy automatycznie uznali, że już są wolni tylko dlatego, że nikt im nie narzuca, przynajmniej oficjalnie, swojej woli. Nie dostrzegają, albo jeszcze nie wiedzą, że w demokracji łatwej narzucić swoją wolę milionom, niż jednemu człowiekowi - wmawiając im, że to dla ich dobra ukrywając jednocześnie swoje prawdziwe motywacje i intencje. Tak zdobywali poparcie Hitler, a jeszcze wcześniej Lenin. To dlatego dopiero w czasach rzekomej demokracji powstały najbardziej zabójcze reżimy w historii. Gdyby w latach 30' ub.w. w Niemczech panowała nadal monarchia, a nie demokracja parlamentarna - ktoś taki jak Hitler nie miałby szans zdobyć władzy. Ukróciliby go już po kilku przemówieniach w monachijskich pubach. Przez to, że była demokracja - ówczesna władza obawiając się opinii ludu, bo była już w jakiejś mierze od niej zależna - dopuściła do tego, żeby ten lud w swojej nieświadomości i głupocie wybrał tych, którzy już w ogóle nie przejmowali się jego opinią.

Dzisiaj jest podobnie. Ludzie w swojej ignorancji i głupocie dopuszczają do władzy osobniki gardzące demokracją, a więc w istocie gardzące nimi, ich głosem, ich wyborem. Oni oczywiście jeszcze tego nie dostrzegają. Przecież słyszą non stop jak to na tym głosie im właśnie zależy. Zależy im dopóki muszą się o niego ubiegać. Kiedy już jednak zdobywają władzę - nagle przestaje mieć on dla nich jakiekolwiek znaczenie i dążą już tylko do jego ograniczania wiążąc ręce prasie i podporządowując swojej woli wszystkie instytucje państwa, zaczynając od sądowniczych, żeby zapewnić sobie bezkarność. Niby już znamy to z historii, również własnej, a jednak wciąż ulegamy temu samemu złudzeniu i pozorom pozwalając sobie na lekceważenie łamania podstawowych zasad demokracji nie umiejąc przetłumaczyć sobie, że są one ważniejsze od czegokolwiek innego, gdyż odchodząc od nich choćby w swoim mniemaniu w jakimś dobrym celu - sprowadzają na siebie jeszcze większe nieszczęście i zło. To jednak dostrzegają dopiero, gdy już jest za późno i mają nad sobą nie liczący się z ich zdaniem reżim. Sęk w tym, że sami go najpierw dopuścili do władzy.

Żeby się wyrwać z niewoli najpierw trzeba sobie uświadomić, że się w niej tkwi. Cechą współczesnego niewolnictwa jest to, że każdy kajdany nakłada sobie sam nazywając to obowiązkiem wobec innych, wobec ojczyzny, wobec rodziny, a to wszystko oczywiście z błogosławieństwem instytucji religijnych, dla których emancypacja ludzi to koniec bezkrytycznego przyjmowania przez nich ich dogmatów i interpretacji woli boskiej. Dlatego bardziej boją się demokracji, bo z reżimem można się jakoś pod stołem dogadać, a jak nie to zyskać łatwo sympatię ludzi wspierając ich w dążeniu do jego obalenia i najlepiej zastąpienia innym, bardziej im przyjaznym. Z demokracją się pod stołem dogadać nie da, bo w demokracji nie ma jednego stołu, okrągłego czy innego, nie ma jednego urzędu czuwającego nad tym co się publikuje, o czy mówi w radio czy pokazuje w wieczornych wiadomościach, bo i nie ma jednych wiadomości. Demokracja jest więc dla nich o wiele bardziej niewygodna i trudniej im w niej funkcjonować, stąd tak wielu duchownych zaczyna z czasem działać przeciwko niej popierając grupy i liderów obiecujących coraz większą kontrolę nad społeczeństwem... oczywiście dla dobra innych, ojczyzny, rodziny i przede wszystkim w imieniu tego czy innego boga.

Niektórzy politycy wykorzystują te obawy duchowieństwa i przymilając się mu, albo po prostu przekupując zdobywają jego poparcie i sympatię ludzi. Duchowieństwo zaczyna ignorować złe strony tych polityków i ich antydemokratyczne nastawienie tłumacząc swój wybór wyborem mniejszego zła. Rzecz w tym, że to tylko z pozoru wybór mniejszego zła, podczas gdy wybierają właśnie to większe, tylko że dobrze się maskujące. Oni też jednak przekonają się o tym dopiero po czasie nie dostrzegając, że sprowadzają na siebie i swoich wiernych zło znacznie gorsze od tego, od którego chcieliby go uwolnić. W końcu to też tylko ograniczeni ludzie i ulegający pozorom odziewający się jedynie w nimb nieomylności i bożego błogosławieństwa.

Z wszystkich kajdan, czy? te są

Powrozowe, złote czy stalne?…

Przesiąkłymi najbardziej krwią i łzą –

Niewidzialne!…

Zagadka, C.K.Norwid

Dobranoc, niewolniku.

...daj im skrzydła u ramion, a zamiatać pójdą ulice skrzydłami. C.K.Norwid

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo