Panie Redbadzie - dziękuję! Dziękuję, że odważnie i głośno mówi Pan o swoim spojrzeniu na Smoleńsk, na śp Lecha Kaczyńskiego czy na słowa prof. Brzezińskiego.
Po wszystkich Jandach, Stuhrach, Zborowskich czy Grabowskich coraz trudniej było obcować ze sztuką wiedząc, kto w niej siedzi i co się z tego wydziela.
Mam nadzieję, że dzięki Panu kolejni artyści zaczną swój smoleński czy patriotyczny coming out.
Artyści, słuchajcie Redbada, uczcie się i nie bójcie się! Niech Wam nasz Holender przykład daje!
"Mocno poruszające jest również jego relacja z Krakowskiego Przedmieścia:
Miałem już tę kawiarnię w centrum Warszawy. Zaczęliśmy nosić tym ludziom herbatę, być z nimi.Zacząłem chodzić przed pałac, to było odczucie niesamowitej wspólnoty, energii."
"Ja wtedy zakładałem kawiarnię i wszyscy mi mówili: „Musisz mieć gotówkę na łapówki”. Ale to była Warszawa po rządach Lecha Kaczyńskiego, środek rządów PiS i nikt nie brał! Tak bardzo się bali, że nie było nawet mowy o łapówkach!"
Obowiązkowe trzy wywiady:
Mój ci jest!


Komentarze
Pokaż komentarze (5)