Niejaki Michał Figurski (ten warszawski celebryta od Wojewódzkiego, któremu się skończyło życie jak zaczęło brakować na sushi) skarży się mediach na swój ciężki los a człowiek, który z nim rozmawia (przecież nie nazwę go dzinnikarzem) wspomina, że w takich sytuacjach wynajmuje się... "kryzysowe PR".
Figurski jednak zauważa, że jego sytuacja była tak beznadziejna (po tekstach o Ukrainkach), że nawet wynajmowanie jakiejkolwiek firmy PR nie miało sensu.
Czy premier Tusk też korzysta z takich agencji? Jak się nazywają? Ile NAS kosztują?
Co doradzają? :D


Komentarze
Pokaż komentarze (3)