639
BLOG
Jak leming auto kupował
Niech będzie pochwalony! Działo się, oj działo. Przed świętami poszliśmy z sąsiadem po choinki. Oczywiście nie pojechaliśmy na targ albo na plac ich kupować jak jakieś głupie lemingi, tylko z przyczepko wybraliśmy się do lasu późnym wieczorem. Gdyśmy cięli choinki - strasznie to ciężko po ciemku, ale za dnia reżim tuskoruskiego strasznie pilnuje - zadzwonił na komórkę sąsiada jego syn. Sąsiad ma problem z synem, bo ten się wyniósł do warszawki i kompletnie tam się spedalił. Nie chciał na przykład bardzo długo normalnie auta kupić, tylko się głupio tłumaczył, że do biura ma kwadrans piechotą, a po mieście taniej taksówko. Ale gdy sąsiad powiedział synowi, że na te święta pociągiem nie może przyjechać, bo unia zakazała normalnych pociągów i wszyscy muszo jeździć niemieckim pedolino, a on woli nie mieć syna, niż mieć jakiegoś zboczeńca w pedolino, syn się ugiął i obiecał kupić auto przed świętami. Wcześniej zazdrościciśmy z żono tego nowego auta i myśleliśmy, jak wytresować Maksa, żeby je obsikał, ale w Wigilię Bożego Narodzenia pojawił się na podwórku sąsiadów jakiś nędzny peżo 208! Wracając z Pasterki zaczepiliśmy sąsiada, a ten bardzo załamany powiedział, że syn wydał pieniądze na jakieś gówno francuskie z salonu, zamiast normalnie sprowadzić przez szwagra A szóstkę prawie nówkę w dizlu 100% niebito. Syn obok coś tam marudził, że na dwie osoby starczy, że gwarancja, darmowy serwis i asystent, normalnie leming kompletnie odmóżdżony przez Michnika i gender. Sąsiad tak jest zasmucony głupoto syna, że dopiero dziś rano na świąteczno wódkę przyszedł.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)