26 obserwujących
491 notek
158k odsłon
426 odsłon

Deproletaryzacja - czy JPII będzie dalej bruździł zza grobu?

Wykop Skomentuj4

Albo nastąpi powszechne uwłaszczenie Polaków na majątkach firm w których pracują, albo Polski nie będzie wcale.


      W PiS trzeba teraz walić jak w kaczy kuper. Polacy po okresie słusznie minionym wyszli w nie najlepszej kondycji moralnej. Folwarczny system zarządzania polskimi przedsiębiorcami zrobił swoje. Dobro wspólne stało się dobrem niczyim a ludzka pazerność zrobiła swoje. Nikt – no prawie nikt – nie stanął w obronie dorobku tworzonego w pocie i znoju lat powojennych. Teraz bohaterów robi się z tych, którzy skutecznie podtrzymywali stan najbardziej idiotycznej wojny domowej w naszych czasach. Jak Dudzie (bo trudno nazywać go prezydentem) będzie tak waliło do głowy to wszyscy , którzy „wyszli z lasu” zostaną wyłapani osądzeni i rozstrzelani. Ci „lepsi” walczyli o to aby Polska była taka jak była, aby różnica między człowiekiem a człowiekiem była większa niż różnica między człowiekiem a bydlęciem.

       Środowisko krakowskie poznałem w czasie studiów i wiem czym ta „skorupka” za młodu nasiąkła. Na pierwszym wykładzie, zacny profesor, co to na blacie stołu zwykł siadać i jego krótkie nóżki tak śmiesznie się dyndały - oznajmił, że jest na sali wielu, którzy dostali „punkty za pochodzenie” i że uczelnia ma na to sposoby aby sobie z nimi poradzić. Nie ukrywam. Punkty za pochodzenie miałem więc zacisnąłem zęby. Wcześniej podczas egzaminu wstępnego podszedł do mnie też zacny profesor, przyglądnął się trochę i rzekł: „no widzę jakąś twarz ogorzałą, zobaczymy, zobaczymy...”. Istotnie w czerwcu plewienie buraków zdecydowanie przegrywało z kursem przygotowawczym na wyższą uczelnie. Wielu takich było.

      Na szczęście zamieszkiwanie w akademiku dość skutecznie izolowało nas od tego „elementu rozkładu”. Koledzy to była intelektualna śmietanka z małych miasteczek i wsi. Dali radę. Kończyli te studia i starali się trochę lepiej głowy umeblować niż ich koledzy z miasta. W końcu beton tak samo wiąże w socjalizmie jak i w kapitalizmie.

      Później w wielu przypadkach była to praca i pomóc rodzicom w prowadzeniu gospodarstw. Najczęściej było to dojeżdżanie do pracy autobusem zakładowym czyli najlepszym uniwersytetem na którym można było się nauczyć polskości. Polskości na wyciągnięcie ręki.

     Coś się tym ludziom, którzy składali się na moje stypendium socjalne a później fundowane, należy. Tym podarunkiem miała być koncepcja uwłaszczenia pracowników na majątkach firm w których pracują. Byliśmy wtedy zafascynowani kapitalizmem nordyckim oraz prawem gospodarczym niemieckiej demokracji przemysłowej. Czytaliśmy niemiecką Betriebsverfassungsgesetzz 1952 roku i otwieraliśmy oczy. Czytaliśmy Mitbestimmungsgesetz z 1976 roku i też gały wychodziły nam z orbit z zazdrości.

     Gdy jakimś trafem znalazłem się wśród ludzi, którzy w czasach późnego czasu minionego pracowali nad założeniami drugiego etapu reformy gospodarczej ten temat stanął na porządku dziennym. Okazało się, że nawet wtedy władza wysyłała na stypendia do tych krajów naszych naukowców a raporty prof. Stanisława Rudolfa i doc. Barbary Błaszczyk były lekturą obowiązkową zespołu. Szło dobrze. Ukazały się nawet rozporządzenia wykonawcze do podziału kapitału przedsiębiorstw na fundusz statutowy i fundusz przedsiębiorstwa. Ten ostatni miał być bazą do przeprowadzenia procesu uwłaszczenia. Jednak pewnego dnia otrzymaliśmy informację – najprawdopodobniej od wicepremiera Patorskiego, że Jaruzelski poprze prace jeśli uzyskamy poparcie kościoła.Teraz nie wiem co to było i ciśnie mi się myśl, że wiedzieli coś więcej, o czym my naiwni nie wiedzieliśmy.

     Każdy z nas dostał zadanie dotarcia do decydentów w kościele. Zrobiłem to i ja. Pofatygowałem się do jednego przedstawiciela katolików świeckich, ekonomisty z tytułem doktora, aby uzyskać pomoc w zorganizowaniu audiencji. Wyłuszczyłem o co chodzi, powołałem się na encyklikę  Rerum Novarum – a jakże, na  Quadragesimo anno i wspomniałem coś, że ojcem duchowym niemieckiego  Mibestimmung był współtwórca tej ostatniej encykliki, niemiecki jezuita Oswald von Nell-Breuning.Wtedy mój szacowny rozmówca spurpurowiał, wrzasnął „co, ten starzec!!!, synu pamiętaj, wykładnią doktryny gospodarczej kościoła jest przypowieść o winnicy!!!”. Atmosfera stała się tak gęsta, że nie pozostało mi nic innego jak wstać, włożyć czapkę i wyjść.

     Nic wtedy nie wiedziałem o zatargach pomiędzy stolicą apostolską a Episkopatem Niemiec, których powodem miał być tenże wspomniany jezuita. Dopiero później dowiedziałem się, że powodem była opinia Breuninga o encyklice Centesimus Annus Wojtyły. Ponoć wyraził się o niej w niewybrednych słowach, ze jest na poziomie prymitywnego polskiego przedwojennego katechizmu. To wystarczyło ale to nie wszystko. Dopiero teraz dotarły do mnie fakty, że JPII jako „nasz człowiek w Watykanie” z diablego podszeptu, czy z własnej inicjatywy wydał zdecydowaną wojnę zarówno encyklice Rerum novarum, która jest na wskroś antyjudejska, jak i jej pokłosiu. Warto wspomnieć, że była ona inspiracją dla wielu nurtów korporacjonizmu, dystrubucjonizmu oraz teologii wyzwolenia. Dość powiedzieć, że car Mikołaj w Rosji nakazał czytanie jej popom po cerkwiach.

     JPII wywiązał się ze swego zadania znakomicie. Papieski Urząd Nauczycielski, który zajmował się tym tematem został rozwiązany, a kościół stanął jedynie na pozycji recenzenta tego to w myśli gospodarczej się pojawia.Niestety, ale wtedy tej wiedzy nie miałem. Cosi mi się wydaje, że miał ją ktoś ważny w owym czasie. Nie dziwcie się zatem drodzy Internauci, że w tym katolickim kraju transformacja ustrojowa miała taki a nie inny przebieg.

     Po co to piszę? Ano po to, że wykorzystując nadarzającą się okazję po raz wtóry przedstawiam wam koncepcję uwłaszczenia pracowników na majątku produkcyjnym swych firm. Okazję, bo pieniądze na sfinansowanie tegoż uwłaszczenia znajdują się na stronie ósmej „Założeń polityki pieniężnej na rok 2019”. Pisałem o tym w notce Cudowne odnalezienie 40 mld czy sprawa prokuratorska


Jeśli masz 13 minut czasu, to obejrzyj ten filmik (może nawet dwa razy)

https://youtu.be/pBQdTpaRcqg



aby dowiedzieć się jak by to mogło technicznie wyglądać.Koniecznie wprowadź do słownika terminów nowych, pojęcie „chmury kapitałowej majątku pracowniczego.

     Ciekaw jestem czy JPII nie zacznie znowu mieszać,tym razem zza grobu. Bo jeśli przypowieść o winnicy jest czymś w co mają wierzyć wierni kościoła katolickiego w Polsce to nikt z siłami nadprzyrodzonymi walczył nie będzie.

     Ja trzymam się swego: albo nastąpi powszechne uwłaszczenie Polaków na majątkach firm w których pracują, albo Polski nie będzie  wcale.

 

ps. a na zdjęciu kawałek ojczyzny i ojcowizny. Miejsca do pracy i antena do odbioru dobrych  pomysłów.

 

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka