Dlaczego inwestorzy porzucili górnictwo?
Przez kolejne dekady inwestorzy konsekwentnie omijali górnictwo, bo sektor ten łączy w sobie wszystko to, czego rynki kapitałowe nie lubią: długie cykle inwestycyjne, ogromne nakłady początkowe, ryzyko geologiczne i polityczne oraz nieustanną zmienność cen surowców. W przeciwieństwie do firm technologicznych, które mogą skalować przychody niemal bezkosztowo, kopalnie potrzebują lat, aby w ogóle powstać, a ich rentowność zależy od czynników, na które zarządy nie mają żadnego wpływu. Nic dziwnego, że kapitał płynął tam, gdzie zwrot był szybszy i bardziej przewidywalny.
Dodatkowo od lat 80. narastała narracja, że przyszłość należy do gospodarki usługowej i cyfrowej, a sektory „starej gospodarki” to jedynie tło dla nowoczesnych modeli biznesowych. Wraz z rozwojem ESG i presją regulacyjną górnictwo stało się wręcz branżą niepożądaną, co jeszcze bardziej ograniczyło napływ kapitału. W efekcie, najbardziej materialny fundament współczesnej cywilizacji został zepchnięty na margines, mimo że to właśnie on umożliwia rozwój technologii, energetyki i infrastruktury.
Zgodnie z poniższym wykresem, sektor górniczy stanowi dziś zaledwie 1% kapitalizacji globalnego rynku akcji, podczas gdy w latach 60. było to 11%. W oparciu o ten wykres możemy stwierdzić, że sektor górniczy jest najbardziej niedowartościowany od ponad 100 lat.

Historia pokazuje jednak, że takie skrajności nie trwają wiecznie. Jeśli fundamenty są niedowartościowane, prędzej czy później rynek musi to skorygować. I tutaj pojawia się okazja dla inwestorów – okazja, o której na Independent Trader piszemy od lat.
Górnictwo - potencjalna okazja inwestycyjna
Świat stoi przed rekordowym zapotrzebowaniem na surowce, co tworzy rzadką sytuację: niska podaż spotyka się z rosnącym popytem. W przypadku niektórych surowców, takich jak np. miedź, już mamy do czynienia z ich deficytem na rynku, z kolei inne metale dopiero tego doświadczą.
Drugim elementem, który sprawia, że górnictwo wygląda dziś jak okazja, jest wieloletnie niedoinwestowanie podaży. Przez presję ESG, regulacje środowiskowe i niechęć inwestorów do ryzykownych projektów, nowe kopalnie praktycznie nie powstawały. Tymczasem budowa jednej kopalni trwa 7–15 lat, więc nawet jeśli świat nagle przypomni sobie o potrzebie surowców, podaż nie wzrośnie szybko. To klasyczny mechanizm cyklu surowcowego: długotrwały brak inwestycji prowadzi do niedoborów, a niedobory – do wzrostu cen. Historia pokazuje, że takie okresy często kończyły się silnymi wzrostami w sektorach surowcowych.
Wreszcie, paradoks współczesnej gospodarki polega na tym, że im bardziej staje się ona cyfrowa, tym bardziej zależy od fizycznych surowców: miedzi, srebra, litu, niklu, metali ziem rzadkich. AI, elektromobilność, energetyka odnawialna i infrastruktura sieciowa wymagają ogromnych ilości surowców. Im dłużej ten fakt jest ignorowany (a jest!) tym lepiej dla inwestorów, którzy to już dziś rozumieją. ????
Alarmujące notowania metali przemysłowych
W momencie w którym piszę ten tekst, nadal mam wrażenie dominują kwestie ropy naftowej, tymczasem indeks metali przemysłowych znalazł się właśnie praktycznie na tych samych poziomach, do których doszedł w marcu 2022 roku. Przypomnę, że wówczas za wzrostami cen tych metali stało po pierwsze odbicie postcovidowe (znaczący popyt gospodarczy), a po drugie wybuch wojny na Ukrainie i sankcje na towary z Rosji, w tym metale przemysłowe (Rosja jest wiodącym producentem wielu metali przemysłowych, np. niklu czy platynowców).

Obecnie mamy wciąż nierozwiązaną sytuację na Bliskim Wschodzie, która uderza nie tylko w ceny paliw, ale też w ceny metali przemysłowych. Przytoczę z grubsza dwa przykłady.
Wzrosty cen aluminium wynikające z uszkodzonej infrastruktury do przetwarzania tego metalu w Bejrucie, czy Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Źródło: tradingeconomics.com
Wzrosty cen niklu wynikające m.in. z niedoborów kwasu siarkowego na rynku. Około 24% globalnej produkcji siarki (surowiec do produkcji kwasu siarkowego) i 50% morskiego handlu tym surowcem przechodzi przez Zatokę Perską.

Źródło: tradingeconomics.com
Wiele wskazuje na to, że skutki wojny na Bliskim Wschodzie pozostaną z nami na dłużej, a więc osobiście uważam, że wybicie cen metali przemysłowych powyżej poziomów z 2022 roku jest całkiem prawdopodobne. Co istotne, po pokonaniu tych wartości, część metali przemysłowych wejdzie w fazę „odkrywania ceny” a więc nie będzie klasycznych poziomów oporu dla cen, dzięki czemu powinny się one „odważniej” piać w górę. Na marginesie, przykładowym surowcem, który już jest w fazie „price discovery” jest wielokrotnie wspominana przeze mnie miedź.
Czytaj dalej: Independent Trader - oszczędzanie i inwestowanie
Jak osiągnąć niezależność finansową?
Autor: Konrad Pietruszka





Komentarze
Pokaż komentarze (1)