Parę dni temu na swoim blogu pisałem:
Pytanie: Kto w naszym kraju jest suwerenem. Naród? Wyborcy? Jak stanowi konstytucja? Nie. Nikt z głosem wyborców się nie liczy. Liczy się jakieś szacher-macher dokonane rękami znajomych prawników, partyjnego wojewody i sądu niskiej instancji.
A pytanie jest rangi konstytucyjnej. Czy Sejm w stanowionym przez siebie prawie, może ustawami odbierać stanowiska osobom, którym powierzył je naród w prawomocnych wyborach. (Bo rozumiem, że werdyktu wyborców ani prawomocności wyboru nikt nie podważa?) Nikt tak sprawy nie stawia. Lepiej wdawać się w jakieś wątpliwej jakości prawne kruczki, (bo nie musiałam składać, działalność poza Wawą itp.). Dlaczego?
Odpowiedź nasuwa się sama. Demokracja, jaka niby obowiązuje w kraju to tylko pozór. „Szanuję demokratyczne rozstrzygnięcia pod warunkiem, że są zgodne z moimi wcześniejszymi ustaleniami. ” – zacytuję tu mojego byłego dyrektora, a obecnie działacza samorządowego. Z takich działaczy rekrutuje się obecny establiszment polityczny, więc nikomu do głowy nie przychodzi szanować decyzję wyborców, czy pieniądze obywateli. Liczy się przepychanka partyjna w ramach elit. A ty murzynie zagłosowałeś i możesz odejść.
Dzisiejsza decyzja Trybunału pokazuje jak bardzo upadły obyczaje parlamentarne. To co było jasne dla pierwszego z brzegu chłopka- roztropka, jakim jestem w dziedzinie prawa, musieli też wiedzieć absolwenci, doktorzy i profesorowie odj akich roi się w partiach politycznych. Jeśli tak to aplikowano nam tę awanturę chowając profesjonalizm do kieszeni, dla doraźnych korzyści politycznych.
I to jest podstawowy problem naszej polityki - lekceważenie norm i wartości konstytucyjnych dla dołożenia przeciwnikowi.
PS Może ktoś o lepszym rozeznanu dorzuci jakieś szczegóły dotyczące orzeczenia, jego konsekwencji dla sytuacji np. HGW i uzasadnienia, dysponuję tylko krótką notką z portali internetowych?


Komentarze
Pokaż komentarze (12)