Ja$_ Ja$_
62
BLOG

HAJDA TROJKA NA... FRAJERA

Ja$_ Ja$_ Polityka Obserwuj notkę 5
Obiecałem wpis o szkole. I bynajmniej nie będę jeździł po ministrze Giertychu jak to mają teraz media w zwyczaju. Sprawa jest zbyt poważna, żeby takie tanie chwyty stosować.
Zdaje się A. F. Modrzewski ukuł sentencję „Takie, będą rzeczypospolite, jakie jej młodzieży chowanie." i ta starożytna wiedza do dzisiaj nie straciła na aktualności. A dzisiaj nawet zyskała skoro mowa o IV Rzeczypospolitej.
Zatem popatrzmy, jakie jest to dzisiejsze wychowanie? (Bezstresowe jak mniemam.)
Kraj oplatają tropy ministerialnych trójek. W mediach wiele przykładów wybryków gimnazjalistów wobec nauczycieli i rówieśników (dzisiejsza pt., „Kto ostatni kopnie belfra ten frajer"). Samorządowi włodarze przy rozmaitych okazjach powtarzają jak to ze szczupłego budżetu dokładają (sic!) do oświaty by szkoły mlekiem i miodem płynęły. Wiceminister Orzechowski grozi dyrektorom, którzy nie zareagują wdrożeniem programów naprawczych zwalczających agresję między uczniami zwolnieniem. Patrz belfrze, jaka troska o twoją dziedzinę!
Tak to wygląda z kosmosu. Schodząc jednakże na ziemię widzimy obraz jakże odmienny. Rzeszowskie KO ogłosiło właśnie wyniki działalności trójek. I jakie są wnioski? Oto w terenie nie ma problemu agresji między uczniami. Jest natomiast wielki problem agresji nauczycieli wobec uczniów. Ponadto problemy nie dotyczą dużych molochów zbiorczych gimnazjów miejskich powołanych przez samorządy dla zaoszczędzenia środków kosztem zdrowego rozsądku, ale w małych wiejskich szkołach.
Każdy, kto zna szkołę nie tylko ze swoich wspomnień z komunistycznych czasów, uśmieje się w tym miejscu jak norka. Takim raportem minister może sobie d... podetrzeć i w kiblu spuścić. Ale oczywiście to oficjalny dokument, więc zbiorą się komisje będą radzić i po nauczycielach się przejadą. ;-)
Wyjaśnię, o co chodzi. Stare wygi dyrektorskie w dużych ośrodkach zaprawione w miganiu się przed kontrolami tak ustawiły swoich podopiecznych by pary z gęby nie puściły. Gdyby tego nie umieli straciliby stołki dawno temu. Natomiast na prowincji, gdzie rzadko kontrole dawniej docierały nauczyciele i uczniowie w naiwności swojej uwierzywszy pohukiwaniom o zwalczaniu agresji przyznali się do drobnych nawet przypadków agresji, na co szanowna trójka rzuciła się jak pies na kość, (bo co to za kontrola, która żadnej agresji nie wykryje?).
Zapewniam, że agresji większej niż pstryczek w ucho w większości tam nie było. To nie te czasy, kiedy nauczyciel mógł skatować ucznia, czy uwieść uczennicę i włos mu z głowy nie spadł, bo za komuny przeciw władzy występować było nie do pomyślenia. Dzisiaj każdy przedszkolak ma gębę pełną praw ucznia, (zapytany zaś o obowiązki nie rozumie, co do niego mówią), zaś nauczyciele karmieni są przez dyrektorów opowieściami o prawnych konsekwencjach zaniedbań, czy historiami problemów, gdy któryś z uczniów targnie się na soje życie (nawet bez związku z sytuacją w szkole).
Wiele narzekań słyszy się na reformę szkolnictwa szczególnie w odniesieniu do gimnazjów. Reforma właściwie została napisana pod miasta. Tam była możliwość zamknięcia części podstawówek (niż demograficzny) i przekształcenia ich w gimnazja. Odległość ucznia od szkoły nie zmieniała się znacząco. Mogli oni uczestniczyć w zajęciach dodatkowych i zostali oddzieleni od maluchów. Problemy pojawiały się głównie w małych gminach wiejskich. Oczywiście kłopoty są wszędzie tam, gdzie utworzono wielkie tysiącosobowe szkoły i dzieci zwozi się z wielkich odległości. Kłopoty zaczynają się już w gimbusach i są wzmacniane przez różne etniczne animozje. Jest tak zarówno na wsi i w mieście.
Czyli nie reforma zaszkodziła, tylko konkretne rozwiązania. Te zaś dyktowała oszczędność i gigantomania działaczy samorządowych. Zawsze to lepiej przeciąć wstęgę na otwarciu wielkiego obiektu niż użerać się z mieszkańcami przy zmianie sieci szkół. Zwykle będą się tłumaczyć, że dostają za małą dotację oświatową, ale spróbujcie im ją zabrać! Realnie budżety gminne żerują na oświacie za pomocą rozmaitych kruczków finansowych.
Zostawmy samorządowców i infrastrukturę. Sedno problemu tkwi gdzie indziej. Jesteśmy świadkami wielkiej przemiany cywilizacyjnej. Z systemu azjatyckiego przechodzimy do zachodniego, a właściwie do jego wynaturzenia wywołanego globalizacją permisywizmem i Bóg wie, czym jeszcze. W azjatyckim systemie mistrzowskim uczeń czekał pod bramą szkoły poddawany rozmaitym szykanom i poniżeniu, aż pozostawali najwytrwalsi, których zapraszano do środka i zdradzano rozmaite tajniki (np. jak kung fu, czyli doskonale układać kwiaty czy pisać pędzelkiem. W tej tradycji autorytet mistrza był niepodważalny. (Najbardziej spodobała mi się historyjka jak jeden z mistrzów zlecił uczniowi sprowadzenie napotkanej w drodze kobiety by mu towarzyszyła w nocy). Jako uczeń komunistycznej podstawówki marzyłem o posiadaniu jakichkolwiek praw uczniowskich - innych niż papierowe. Dzisiaj przeklinam tamte myśli. Współczesny uczeń ma wyłącznie prawa. Nie wymaga od niego rodzic, - bo nie ma czasu, szkoła, - bo nie może wymagań egzekwować, życie, - bo stało się łatwe i bardziej niż praca opłaca się zasiłek. Autorytety padają, bo skończyła się cenzura, a osobniki moralne są niemedialne. Media demoralizują, a działalność misyjna telewizji publicznej ogranicza się do brania abonamentu. Od dzieciństwa obowiązuje wychowanie bezstresowe, (czyli brak wychowania), co owocuje obrazkami wyrośniętych młodzieńców, którym matki wiążą sznurowadła i odrabiają za nich zadania domowe.
Poddaję pod dyskusję, czy jesteśmy w stanie odwrócić przemiany cywilizacyjne, czy też pozostaje nam z rezygnacją czekać, aż naszą kulturę (?) zastąpią zdrowe barbarzyńskie zwyczaje jakichś talibów?
Ja$_
O mnie Ja$_

Urodziłem się niedawno. Trochę spałem (ostatnio). A teraz chodzę do szkoły. Na razie chłonę otaczającą mnie coraz bardziej rzeczywistość z otwartą buzią. Jak się nauczę pisać to zobaczycie co mam do powiedzenia.Wersja alternatywna:Jestem globalnym środkiem płatniczym cierpiącym na manię wielkości, (obecnie w trakcie ostrego załamania i reanimacji ). Urodziłem się dośc dawno w nowym świecie. Niejedno widziałem i przeżyłem. Ksywki: Baks, Sałata, Zielony, Waszyngton, Twardy, i wiele innych

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka