Setki dziennikarzy w pocie czoła zbiera szczegółowe informacje. Agenci ABW rozpracowują coraz szersze kręgi organizacji pragnącej wysadzić w powietrze polski parlament. Dziesiątki psychologów i socjologów kasuje złotówki za mądrości wylewane w mediach na temat podejrzanego sprawcy. Jego psychologicznego profilu i w temacie potencjalnych naśladowców. Z zakurzonych bibliotek wylegli na ulice historycy porównujący warszawskie wydarzenia z tradycjami zamachów na władze w II RP. Przerażeni ludzie zza ciemnych zasłon obserwują puste ulice wypatrując podejrzanych panów w paltach z dużymi zawiniątkami...
...pytam się tylko: po co to wszystko? Sprawa jest czysta, a Polacy są bezpieczni. To był tylko zamach na PiS... nie pierwszy i pewnie nie ostatni...ot i cała filozofia Macierewicza.
"Jeśli mieliśmy do czynienia z realnym zagrożeniem, to miało być ono skierowane przeciw PiS jako najbliższym ludziom siedzącym pod lożą pana prezydenta i to mnie bardzo niepokoi..."
.a tak całkiem na marginesie ... jak to jest, że w Polsce nawet potencjalny zamachowiec musi być kretynem ?
pozdrawiam
-------------------------------------------------------------
więcej wpisów :



Komentarze
Pokaż komentarze (32)