Prezydent ma być symbolem zgody, porozumienia i ma reprezentować nas na zewnątrz, nie krytykując ani własnego państwa, ani społeczeństwa -podkreśla prof. Władysław Bartoszewski. [Wprost24]
Tym razem Bartoszewski ma rację: prezydent powinien dbać o autorytet Polski za granicą, powinien też reagować na przypadki jego naruszania.
Co zrobił popierany przez niego kandydat na prezydenta, Komorowski, jako marszałek Sejmu, w sprawie nazwania w wywiadzie telewizyjnym Polski "dzikim krajem" przez byłego ministra, posła Drzewieckiego?
Nie można znaleźć jakoś wniosku Komorowskiego do sejmowej komisji etyki poselskiej, ani żadnej jego wypowiedzi, stanowczo piętnującej zachowanie partyjnego kolegi.
Indagowany przez dziennikarzy w tej sprawie tylko gęsto się tłumaczył z tego, czego zrobić zgodnie z prawem nie może, czyli pozbawić posła mandatu nadawanego przez wyborców. No, taki mocarz, taki marszałek niby, a nic nie mógł zrobić!
Mogła wszelako za znieważenie Rzeczpospolitej pozwać Drzewieckiego pewna mieszkanka Przemyśla. Niestety, prokuratura nie raczyła dopatrzyć się w tym postępowaniu żadnego naruszenia prawa, gdyż Drzewiecki opluwał Polskę za granicą, w Stanach Zjednoczonych... Mniejsza o prokuraturę!
Komorowski wraz z partyjnymi kolegami przyjął to z ulgą i tylko starannie dbał, aby nic nie zmąciło ciszy zapadającej nad tą sprawą. Niestety, wyborcy pamiętają!
Tak więc Bartoszewski chwaląc swego pupila, niechcący mu niezłą szpilę wbija!
58
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (8)