W przeddzień decyzji sejmowej Komisji Finansów Publicznych w sprawie kandydatury Marka Belki na szefa Narodowego Banku Polskiego zwracam się do posłów z apelem o rozważenie wydania opinii negatywnej i głosowanie przeciw tej kandydaturze.
Bronisław Komorowski zgłaszając, i to bez jakichkolwiek konsultacji, czy to z koalicjantem, czy wewnątrz samej PO, kandydaturę Marka Belki na szefa NBP, przekroczył zdecydowanie powierzony mu przecież tymczasowo manadat i uprawnienia wykonującego obowiązki Prezydenta RP. Miał to być ruch wzmacniający jego pozycję, miało mu to pomóc w kampanii wyborczej. Jednak - co staje się oczywiste - Marek Belka nie jest samodzielną kandydaturą Komorowskiego, lecz najprawdopodobniej pochodzącą od Kwaśniewskiego i Tuska.
Nie wiem, czy SLD rozumie, że ewentualna przyszła koalicja z PO, którą zdaje się projektować Kwaśniewski, zdradzając Napieralskiego, prowadzić będzie do nieuchronnej marginalizacji tej partii, a nawet jej unicestwienia.
Teraz Belka to "puszczenie oka" do wyborców lewicowych. Kiedy ci przypomną sobie, że Belka okazał się nielojalny i zdradził SLD odchodząc do PD może być już po wyborach. A wyborcom tym należałoby też przypomnieć tzw. podatek Belki, jego zapowiedzi ograniczania wydatków socjalnych czy inne jego wypowiedzi wymierzone przeciw SLD.
Marek Belka jest chwalony przez wszystkich niemal za swoje kompetencje ekonomiczne. Przypomina nam się jego kwitnącą karierę międzynarodową. Czy jednak piastując różne ważne funkcje w Międzynarodowym Funduszu Walutowym, Banku Światowym, ONZ, czy w tymczasowych władzach koalicyjnych w Iraku, w jakiś sposób wspierał on interesy Polski? Czy na odwrót - działal bardziej na rzecz tych instytucji? Czy w ostatnim czasie nie skaptował ministra Rostowskiego i nie forsował - wbrew stanowisku NBP pod kierownictwem śp. prezesa Sławomira Skrzypka - udzielenia linii kredytowej MFW dla Polski? W tym samym czasie rząd uspakajał, że jesteśmy zieloną wyspą na mapie Europy i mamy świetne PKB, a eksperci grzmieli na alarm, że nasze zadłużenie rośnie lawinowo.
Przypomnijmy sobie aferę z prywatyzacją PZU, aferę ponad podziałami, w której miał swoją rolę były minister Emil Wąsacz, ale i były wicepremier Marek Belka. Pierwszą decyzję w sprawie prywatyzacji PZU podjął właśnie minister finansów wicepremier Marek Belka. Była to decyzja z 1997 r. W następnych latach, 1997 - 2001, jako członek Rady Nadzorczej BIG Banku Gdańskiego, czyli spółki ubiegającej się o zakup akcji, był jednocześnie doradcą firmy, która doradzała Skarbowi Państwa. Ponadto Marek Belka po 2010 r. występował w obronie interesów Eureko. W okresie 1997 - 2001 opracował on dla ABN AMRO prawie 30 opinii.
Dlatego mam poważne wątpliwości, czy Marek Belka potrafi zachować lojalność wobec jednej strony - Skarbu Państwa, czy nie nie będzie działał z uszczerbkiem interesu polskiego, czy nie będzie znów w konflikcie interesów?
Tonący w kampanii Komorowski Belki się chwyta, a Polskę utopi...?
„Jedenaście dni temu dość mało znany bloger Mieszczuch7 napisał bardzo ciekawą notkę p.t. "Nowy mur - warszawski". Jako pierwszy zauważył on, że dzięki stalowym barierkom Pałac Prezydencki zaczął przypominać warowną twierdzę. Porównał on to do muru oddzielającego Żydów od Palestyńczyków oraz do wysokich płotów, które rozdzielają katolików i protestantów w Belfaście. Później także inni publicyści /n.p. Johny Pollack/ czynili podobne porównania, ale Mieszczuch7 był pierwszy. Jego poprzednia notka o ataku na niezawisłość Rzecznika Praw Obywatelskich też była bardzo interesująca. Warto zaglądać na ten blog.” elig, 28.08.2010
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka