NATO utrzyma swą strategię w Afganistanie po tym, gdy amerykański prezydent Barack Obama odwołał ze stanowiska dowódcy wojsk USA i NATO w tym kraju generała Stanleya McChrystala - oświadczył szef Sojuszu Północnoatlantyckiego Anders Fogh Rasmussen. (www.wp.pl)
- Wybuchła afera w armii USA i w łonie NATO o legendarnego generała McChrystala, słynącego z twardego charakteru,szanowanego przez żołnierzy. Generał sypia cztery godziny na dobę, zjada tylko jeden posiłek i biega codziennie 20 km. Pomimo takiej samodyscypliny nie wytrzymał i wygarnął cywilom, politykom, co o nich myśli, w rozmowie z dziennikarzami. Przesadził z osobistymi przytykami i żartami. Jednak największe oburzenie wywołały dopiero jego przeprosiny. Upadł autorytet.
- Podobnie jak McChrystal, walczył też z biurokratami, z rządową administracją, nasz generał Waldemar Skrzypczak. Podobnie jak McCrystal dopominał się o zwiększenie kontyngentu, sprzętu, uzbrojenia. Jednak zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku, cywilni szefowie pokazywali generałom swoją wyższość, upokarzali i zwlekali, a gdy żądania przybierały na sile -odbierali je jako personalny atak. Generałowie odchodzą, biurokraci zostają.
- Frustracja generałów wzrasta, gdy giną im żołnierze. W ostatnim tygodniu zginęło pięciu żołnierzy amerykańskich i brytyjskich. Sytuacja pogarsza się wraz ze zbliżającymi się wyborami. Afgańskie wybory parlamentarne zostały przełożone z maja na 18 września z powodu braku środków finansowych. Przez cały ten czas napięcie w kraju rośnie i mnożą się ostrzały, zamachy bombowe na żołnierzy koalicji. To dlatego dowódcy żądają zwiększenia sił i środków - chcą chronić swoich żołnierzy.
- Przyjęta strategia, której autorem jest zresztą generał Mc Chrystal, ma być utrzymana, chociaż jest ona jedną z przyczyn frustracji żołnierzy. Priorytetem dla NATO jest zbliżenie z lokalną ludnością. Żołnierze mają stać się dobrymi przyjaciółmi? Tymczasem talibowie są wrogami zaciętymi i podstępnymi, a żolnierzom nie wolno jest na przyklad wchodzić do domów, żeby sprawdzić, czy nie ukrywa się tam broni. Żołnierze czują się obserwowani przez niewidzialnego wroga. Każde wkroczenie do jakiejś osady, na jakieś podwórze może okazać się pułapką, w której zginie jeden z nich. Polegli francuscy legioniści miewają polskie nazwiska: 7 czerwca - sierżant Konrad Rygiel, od ośmiu lat w szeregach Zagranicznego Regimentu Spadochroniarzy (REP). Jednak reguły strategii są sztywne: nie ma mowy o ataku, nie można strzelać nawet do uzbrojonego przeciwnika, zanim on nie zaatakuje pierwszy. Żołnierze rozdają dzieciakom Coca Colę. Jak Święty Mikołaj. Mają dość roli "wyzwolicieli - karmicieli". Żołnierskie powiedzenie: "Nie da się wygrać wojny z rękami przy jajach."
- General Skrzypczak w swojej książce pisał, że najgorsze bylo to, że minister nie pytał o opinię doświadczonych żołnierzy, czy można podjąć się takiego zadania jak odpowiedzialność za kontrolę nad prowincją Ghazni (23 000 km kw., porównywalnie do województwa zachodniopomorskiego), czy jest dosyć ludzi i sprzętu. Żołnierze zmuszeni są do wypełniania wielu różnych ról: zajmują się drogami, szkołami, szpitalami, wydawaniem lekarstw, żywności itd. Dowódcy nie mogą pokazać, że sobie nie radzą z wypełnianiem rozkazów, przekraczjących realne możliwości. W ostatnich miesiącach podjęto decyzje o dalszym zwiększeniu naszego kontyngentu. Można to bylo uznać za ich zwycięstwo. Jakże niepewne!
- Politycy są pod presją mediów, ekspertów, opinii publicznej, zwłaszcza w okresie wyborów. Wówczas ulegają pokusie i zaczynają wyznaczać daty wyjścia wojsk z Afganistanu. Kiedy kandydat Komorowski ogłosił w poprzednią niedzielę bezzwłoczne wycofanie naszych żołnierzy i to nawet wbrew ewentualnym sprzeciwom ze strony NATO, w tym samym czasie prezydent Obama rozważał przedłużenie stacjonowania sil natowskich jeszcze o rok dłużej. A wojna w Afganistanie trwa już dziewięć lat. Nota bene, na tym tle widać jak na dłoni bezsens zapowiedzi Komorowskiego, obliczonej na wyborców w kraju, potem wycofania się z niej w nadziei na pozyskanie cennych, jak się okazało, głosów żołnierzy, całą tę cyniczną grę.
- Wojska NATO nie będą mogły być wycofane z Afganistanu zanim nie zostaną osiągnięte, choćby częściowo, wyznaczone cele, zanim nie zostanie osiągnięty jakiś poziom stabilizacji i bezpieczeństwa. Rzecz względna, do oceny politycznej. Cele te wydają się jednak coraz bardziej oddalać, zamiast przybliżać. Biurokraci uparcie utrzymują dotyczczasową, schizofreniczną strategię i sposób "komunikowania się" ze swoimi generałami. Wszystko tak samo, beznadziejnie... Więc znów wkrótce będzie kolejny bunt generałów?
[(1) www.wp.pl; (2) Waldemar Skrzypczak, Michał Majewski, Paweł Reszka Moja wojna, wyd. Zysk i s-ka; Poznań 2010; (3) Jonathan Alpeyrie "Afganistan" w Paris Match, 17-23 czerwca 2010]
„Jedenaście dni temu dość mało znany bloger Mieszczuch7 napisał bardzo ciekawą notkę p.t. "Nowy mur - warszawski". Jako pierwszy zauważył on, że dzięki stalowym barierkom Pałac Prezydencki zaczął przypominać warowną twierdzę. Porównał on to do muru oddzielającego Żydów od Palestyńczyków oraz do wysokich płotów, które rozdzielają katolików i protestantów w Belfaście. Później także inni publicyści /n.p. Johny Pollack/ czynili podobne porównania, ale Mieszczuch7 był pierwszy. Jego poprzednia notka o ataku na niezawisłość Rzecznika Praw Obywatelskich też była bardzo interesująca. Warto zaglądać na ten blog.” elig, 28.08.2010
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka