Rozmawiałem dziś z księdzem z mojej parafii o powołaniach. Nie jest ich proporcjonalnie do ruchów demograficznych chyba ani mniej, ani więcej... Ale zmienia się przekrój społeczny młodych wybierających stan duchowny. Dawniej byli to ludzie po maturze, częściej pochodzący ze wsi. Dzisiaj są to ludzie z dużych miast, po studiach, doktorzy i doktorzy habilitowani nawet, z doświadczeniem zawodowym, a nawet politycznym. Zdarza się, że młody człowiek porzuca dla habitu karierę w Brukseli. A zatem, krótko mówiąc, Młodzi Wykształceni z Wielkich Miast.
Moim zdaniem, powinno się tym szerzej mówić, bo utarło się, że wstępowanie w stan duchowny to coś dziwnego... Moherowego. Jak wyraził się mój rozmówca: "obciach". NIc bardziej mylnego.
Myślę też, że warto sie nad tą zmianą głębiej zastanowić. Także nad jej politycznym aspektem.
Co ciekawe, media centralne informują o trendzie przeciwnym, jakoby polskie społeczeństwo raptownie się laicyzowało, "unowocześniało" i lewicowało... Opierając się przy tym na badaniach socjologicznych, które winny być rzetelnym i obiektywnym badaniem rzeczywistości, czyż nie?





Komentarze
Pokaż komentarze