Wszyscy jesteśmy obywatelami
“Człowiek nie jest w stanie pracować, gdy nie widzi sensu pracy, gdy sens ten przestaje być dla niego przejrzysty, gdy zostaje mu niejako przesłonięty. Praca ludzka stoi w pośrodku całego życia społecznego. " Jan Paweł II
44 obserwujących
914 notek
962k odsłony
1508 odsłon

"Piłsudski" Rosy. Recenzja.

Wykop Skomentuj57

Byłem na "Piłsudskim" Michała Rosy - jednak nie polecam. Sam wybrałem się niejako "z zawodowego obowiązku", bez żadnych nadziei, ale z pewnymi obawami, które niestety sprawdziły się co do joty, a nawet więcej. Pierwsze rozczarowanie to rwany, niekonsekwentny sposób poprowadzenia fabuły, struktura filmu, która jest podzielona jak niby dokument na "rozdziały" z przydługimi, narracyjnymi podtytułami. Sceny, wątki nie łączą się ze sobą, nie wiadomo zupełnie, dlaczego ktoś się pojawia, skąd się wziął, kim jest, czyli puzzel w rozsypce! Scena napadu na pociąg pocztowy w Bezdanach mogła być mocnym punktem takiego filmu, a jest żenująco słaba. Wielka, legendarna scena wymarszu Pierwszej Kadrowej z Oleandrów, to nie było zmobilizowanie jakiejś trzydziestki, jednego plutonu, a czterech i kilku różnych patroli,  w sumie prawie 170 ludzi. Ten film nie tylko Piłsudskiego odziera z "pomnikowości", a nawet z jakiejkowiek respektowalności, ale pomniejsza i karykaturyzuje prawdziwy obraz zdarzeń. Dialogi są płaskie, język bez wyrazu, ubogi, a chodzi o ukazanie naprawdę pełnokrwistych, bogatych osobowości, elity, ludzi wykształconych, władających wieloma językami, jak choćby sam Piłsudski. To słaby scenariusz i brak reżyserskiej roboty. Borys Szyc, pyzaty, kluchowaty, zupełnie nie pasuje do obrazu wizjonera, wycieńczonego więzieniami i psychiatrykiem, chorobami i osobistymi dylematami Piłsudskiego. Mamrotanie Szyca jest nędzną karykaturą seplenienia Komendanta, jego pięknego języka polskiego, z wileńskim zaśpiewem. Język Piłsudskiego ewaluował wraz z jego drogą życiową: od przesiąknięcia Mickiewiczem i Słowackim, elegancki język młodego inteligenta, przez medyczny, prawniczy, publicystyczny, wojskowy, aż do parlamentarnego i nieparlamentarnego na koniec. Ani dosadny język, ani picie wódki na umór, ani styl zarośniętego sybiraka nie był charakterystyczny dla Piłsudskiego w okresie krakowskim. Jego znane, ostre, czasem nawet z wulgaryzmami, wypowiedzi przychodzą znacznie później, po zamachu na Narutowicza, po przewrocie majowym, a cytat użyty w filmie: "Naród wspaniały, tylko ludzie ..." pochodzi z 1931 r.  Nie wiem, jak profesor Nowik, konsultujący od strony prawdy historycznej ten film, mógł to tak zostawić. Zresztą kwestia różnicy wieku między Piłsudskim, w wykonaniu Szyca, i innymi postaciami, które z reguły powinny wyglądać od niego dużo młodziej, także została potraktowana z wielką nonszalancją. Ani postać Piłsudskiego, ani żadna inna zresztą, nie ma głębi psychologicznej, gesty, krzyki, zachowania są niezrozumiałe, nagłe i sztuczne. Wygląda na to, że aktor nie miał czasu na nic więcej, niż wejść na plan, odfajkować zadane teksty i nie próbował nawet konstruować postaci Piłsudskiego. A Piłsudski to nie tylko zapuszczona broda, a zgodnie z historią, zdecydowanie nie broda, od momentu, gdy w Krakowie właśnie uświadomił sobie braną na swe barki rolę przywódcy politycznego, męża stanu. Inne postaci w ogóle nie są jakkolwiek zaznaczone, do tego stopnia, że żona może mylić się z kochanką (Magdalena Boczarska, Jan Marczewski, Maria Dębska, Józef Pawłowski, Tomasz Schuchardt, Kamil Szeptycki, Eliza Rycembel). Muzyka w filmie właściwie nie istnieje, na koniec tylko szokuje doklejona rockowo - hip hopowa piosenka Tomasza Organka. W sumie, nie mam ani jednego słowa pochwały dla tego gniota.

Wykop Skomentuj57
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura