nudaveritas nudaveritas
53
BLOG

Parodia Hitlera? Łatwizna!

nudaveritas nudaveritas Rozmaitości Obserwuj notkę 0

W podstawówce, a było to jakiś czas temu, na samym środku korytarza jadłem jabłko przy okazji rozmowy z kolegą. Zmylony nagłym skokiem adrenaliny zaproponował, abyśmy pobiegli gdzieś. Nieważne gdzie, ważne, że pobiegniemy. Gdy odbił się od bloków startowych, odwróciłem się. W tym momencie zza rogu wybiegł jakiś chłopak, który uderzył mnie z tzw. „bańki”. Po raz pierwszy w życiu zemdlałem. Na szczęście, ostatni.

Oprzytomniałem klęcząc i podpierając się na rękach w kałuży krwi. A po środku leżał cały ząb, od początku tego, co widzimy, do końca korzenia. To była „jedynka”. Cała, długa, nie ruszona. Prawie, bo nie była w moich ustach. Świat zaczął pędzić. Pogotowie, znieczulenie, odszkodowanie…

Od jakiegoś czasu żyłem z diastemą, której pozazdrościłby mi nawet Tomasz Jachimek. Gdyby ją zobaczył, to zacząłby się z miejsca do niej modlić. Tomasz Karolak po jej ujrzeniu tak by się zawstydził, że zrezygnowałby z wielkich ról w wielkich serialach w wielkich telewizjach i grałby w prowincjonalnych, amatorskich teatrach.

Diastemę chowałem pieczołowicie. Pod aparatem, pod różnymi rodzajami płytek. Raz, wkurwiony ciągłym dokrajaniem (takie było dobre!), ugryzłem salami bez zastanowienia. Jak dzieciak. Wypadł sztuczny ząb przymocowany na nitkach, którymi przeciąć można by nawet satelitę NASA. Mam dystans do siebie i od razu z pijanymi znajomymi (rzecz działa się na imprezie w Czechach) zacząłem sobie robić zdjęcia. Pozowałem z palcami wskazującym i środkowym na ustach. To była taka próba parodiowania Hitlera z tym, że przez autystycznego chłopaka po kwasie.

Właściwie nie ma problemu, mam dystans do siebie, ale jak zareaguje Jacek Żakowski?! Wszak miałem na następny dzień robić z nim wywiad. W takiej sytuacji Kamil Durczok w pięć sekund wykorzystałby wszystkie mu znane polskie przekleństwa i zacząłby używać zagranicznych. Cała sytuacja rozśmieszyła moich znarkotyzowanych i pijanych kompanów do tego stopnia, że piliśmy do końca wieczora za szybkie odrośnięcie mi zęba.

Nie odrósł. Wróżka Zębuszka też nie zdała egzaminu. Postanowiłem zamaskować, jak tylko się da, brak zęba. Podczas wywiadu używałem jak najmniejszej liczby głosek, które powodowały, że musiałem pokazywać górne „jedynki”. Żakowski pewnie to zauważył, przecież to bystry facet. Nie przeszkadzało mu to. Ale raz, podczas zadawania któregoś z rzędu pytania, zerknął szybko, ale zauważenie. I właściwie to koniec tej historii. Seplenienie nie miało wpływu. Na nic.

Ładną puentą tej historii byłoby zdanie, że „chlaliśmy później wódkę z Żakowskim do późnej nocy, przy okazji rozmawiając na każdy temat”. „Tok szok bez zęba”. Ale tak nie było. Czasami bywa tak, że nie ma puent.

Dziś, kiedy nie mam już przerwy na papierosa, a mam piękny bieluteńki ząbek umocowany na włóknie węglowym, czuję się przeszczęśliwie. Do tego stopnia, że wymyśliłem sobie pięciostopniową skalę uśmiechów.

Pierwszy to zwykły uśmiech bez otwierania ust, a piąty to taki, w którym szczerzę się jak głupi, jakbym został Miss World. I stosuję te uśmiechy. Teraz już mogę.

„Poproszę dwadzieścia deko parówek cielęcych, dwie suche podwędzane i piętnaście plasterków sera królewskiego” i uśmiech nr 4. „Ładny ma pan dres” i uśmiech nr 5. „Hej, Mała, patrz jaki mam piękny zgryz”, uśmiech nr 3 oraz lekkie podniesienie lewej brwi.

Życie stało się prostsze. Nie jem jabłek, nie obgryzam kurczaka do kości i wreszcie nie gryzę wibratora. 

nudaveritas
O mnie nudaveritas

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości