63 obserwujących
322 notki
325k odsłon
  84   0

Naciąganie fizyki w kwestii katastrofy w Smoleńsku - zderzenia o małej energii.

Jak się czyta zdanie jak tytuł tej notki to pojawia się pytanie co to znaczy ta "mała energia"? Bloger usiłujący przekonać czytelników, że to coś jakby stłuczka na parkingu sięga do wszelkich sztuczek erystycznych by na nieobeznanych z tematem wywołać wrażenie, że zniszczenia kadłuba samolotu których świadkami były setki ludzi 10.04.2010 pod Smoleńskiem nie mogły zostać wywołane jedynie kolizją z ziemią.

Więc z jaką to "małą energią mamy do czynienia"? Jak pamiętamy, przynajmniej ci co mają "prawo jazdy", dopuszczalna masa całkowita pojazdu na drodze (bez przewozów specjalnych) wynosi 40 ton. Masa Tupolewa z pasażerami, paliwem i frachtem w bagażniku w momencie katastrofy wynosiła nieco ponad 80 ton. Czyli tyle co dwa, leciutko przeładowane, TIR-y.

Jak pamiętamy, maksymalna dopuszczalna prędkość takiego zestawu na drodze wynosi 80 km/h. Prędkość Tupolewa w momencie podejścia do lądowania to było 280 km/h, czyli 3,5 raza tyle.

Jak pamiętamy z fizyki w szkole podstawowej (niektórzy najwyraźniej nie), energia kinetyczna rośnie do kwadratu prędkości. Taki TIR rozpędzony do prędkości Tupolewa miałby o ok. 12 razy wyższą energię kinetyczną. Czyli polski PLF101 zderzył się w Smoleńsku z glebą z energią kinetyczną ok. 24 razy wyższą niż ta jadącego po autostradzie TIR-a. Co się dzieje w przypadku wypadków z udziałem TIR-ów można sobie łatwo wyszukać na You-Tube. 


Energia kinetyczna Tupolewa w Smoleńsku to ekwiwalent wybuchu prawie 60 (sześćdziesięciu) kilogramów trotylu. Wynika to wprost FIZYKI


Dlaczego więc w przypadku Smoleńska KBWL napisała o "zderzeniu o małej energii"? No bo samolot może lecieć z prędkościami wielokrotnie wyższymi. Po prostu wszystko jest relatywne i zależy do czego odnosimy. Nie wiem czy ktoś w kogo wjechał taki TIR na końcu korka, określiłby to "zderzeniem o małej energii", co z upodobaniem czyni pewien bloger.


image

Kolejnym elementem naciągania fizyki jest pomijanie niezwykle istotnej wartości fizycznej którą jest czas. Czas w którym następuje powstanie naprężeń i skutki tychże naprężeń. Do sytuacji w której kadłub jest, jak na powyższym obrazku dla naiwnych, spiętrzany NIGDY w rzeczywistości nie dojdzie, bowiem konstrukcja kadłuba tego po prostu nie wytrzyma i WCZEŚNIEJ się w kluczowych miejscach przełamie.

Dodatkowo omawiany bloger oszukuje prezentując NIEPRAWIDŁOWĄ geometrię kolizji. Widoczny na obrazku samolot jest obrócony o 180 stopni, podczas gdy raporty KBWLLP, MAK i ślady na ziemi wskazują na kolizję pod kątem 150 stopni. To kolejne, bardzo istotne zagadnienie, bowiem pokazany fragment pochodzi z prawej burty, podczas gdy z powodu wspomnianej geometrii kolizji większe siły szły na burtę lewą.

Na przełomy kadłuba są przykłady setek katastrof lotniczych.

imageImage source FAA

Tu widzimy jak gładziutkim, pięknie zabronowanym polu skraksował Boeing 737. Mimo relatywnie łagodnego przebiegu kolizji kadłub przełamał się w dwóch miejscach. Mimo dobrego stanu zachowania przedniej części kadłuba WSZYSTKIE OSOBY W KOKPICIE ZGINĘŁY!!! Zabiło je przeciążenie.

Inny przykład; eksperyment mający symulować awaryjne lądowanie (a nie katastrofę):

Kadłub się łamie.


Obciążenia w konfiguracji jak na obrazku są wielokrotnie wyższe niż te pokazane na powyższych przykładach.

image

Kadłub łamie się w kilku miejscach. Lecz w momencie przełamania każdy fragment konstrukcji zaczyna z fizycznego punktu widzenia "żyć własnym życiem". Po separacji pokazany fragment przez centropłat zgniatany nie był. Wszelkie próby pominięcia tego faktu są tytułowym naciąganiem fizyki.


Czytamy też:

- Czy  John i Mary , którzy  wyszli bez szwanku z katastrofy  Boeinga 727 -Flight 66 - dali by sie przekonać takiej propagandzie ?

Tu nie mamy do czynienia z gwałtem na fizyce, lecz pospolitym oszustwem. Geometria kolizji Flight 66 była po prostu inna niż w Smoleńsku. Maszyna kraksowała z przechyłem ok 90 stopni i skrzydło przyjęło pewną część energii kolizji. Podobnie jak w tym przypadku:



Bardzo drobne różnice w warunkach początkowych potrafią dać bardzo różniące się wyniki końcowe. To też fizyka i warto o tym pamiętać.

Uff. Zdążyłem w miesięcznicę.

Nie wierzcie; myślcie i sprawdzajcie!

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale