Owanuta Owanuta
493
BLOG

U N T E R K U L T U R

Owanuta Owanuta Polityka Obserwuj notkę 16
Żeby mogło dojść do takiej kolizji jaka właśnie wydarzyła się pod Berlinem, z udziałem polskiego autokaru i niemieckiego samochodu osobowego, to albo kierowca autobusu jadącego skrajnym prawym pasem, zachował się nieprofesjonalnie, albo kierująca mercedesem Niemka, wbrew przepisom i zdrowemu rozsądkowi, wjechała z rampy bezpośrednio na środkowy, lub skrajnie lewy pas autostrady. Innej możliwości nie ma.
 
Choć przepisy ruchu drogowego, nakazują wjeżdżającemu na autostradę zachować szczególną ostrożność, to zdrowy rozsądek, praktykowany z powodzeniem w krajach gdzie autostrady istnieją od dziesięcioleci, nakazuje podróżującym z pełną szybkością po autostradzie, zachować szczególną ostrożność i rozsądek w czasie zbliżania się do ramp wjazdowych. Powszechnie praktykowane jest zmienianie prawego pasa na środkowy, lub skrajny lewy, a gdy to nie jest możliwe, chwilowe zmniejszenie prędkości, na widok rozpędzającego się dopiero samochodu na rampie wjazdowej. Jedno i drugie wymaga aktywnego działania na rzecz bezpieczeństwa ze strony kierowcy podróżującego prawym skrajnym pasem. I z tym jest kłopot wśród polskich kierowców.
 
Prawdopodobieństwo, że osobówka przeskoczyła na lewy, lub środkowy pas istnieje, ale jest niewielkie. Dużo bardziej prawdopodobnym wydaje mi się scenariusz, w którym kierowca autobusu, ani nie zwolnił, by pozwolić włączającemu się do ruchu mercedesowi, nabrać podróżnej prędkości, ani nie zmienił na czas pasa, by pozwolić mercedesowi włączyć się bezpiecznie do ruchu na autostradzie. Trzeba podkreślić to bardzo wyraźnie: zastosowanie któregokolwiek z tych manewrów GWARANTUJE uniknięcie zderzenia jak to, które miało dzisiaj miejsce pod Berlinem.  Kierowca autobusu, odpowiedzialny za życie i zdrowie pasażerów, ma szczególnie silny obowiązek praktykowania bezpiecznej, odpowiedzialnej i rozsądnej jazdy. Jej głównym nakazem jest aktywne unikanie MOŻLIWOŚCI wypadku.
 
 Szkoląc kierowców zawodowych, a więc przygotowując profesjonalistów do bezpiecznej pracy na drogach, miałem zawsze wielki problem z pokonywanywaniem tego dziwnego syndromu nieżyczliwości, który nakazywał kierowcom radośnie narażać i zdrowie i życie, tak otoczenia, jak i własne, w imie jakiejś wyimaginowanej "racji". No przecież to ja miałem pierszeństwo, zdziwieni, oburzeni protestowali, kiedy dowiadywali się ode mnie, że nie mogą jeszcze samodzielnie jeździć po drogach Ameryki. Miałem zawsze wielką trudność z wytłumaczeniem polskim kierowcom, że naczelnym nakazem jest bezpieczna jazda, czyli taka, która pozwala unikać wypadków, poprzez przewidywanie, elastyczność i troskę o bezpieczeństwo własne i wszystkich dokoła, że bezpieczna jazda wymaga aktywnego unikania zagrożeń. Wymaga myślenia, postawy życzliwości i troski o wspólne dobro. Z Rosjanami było tak samo. Także obywatelami byłej Jugosławi, ale również z Meksykanami... Co jest tego przyczyną? Rasa? Geny? Nie, oczywiście, że nie. To są różnice kulturowe.
 
Całkiem więc możliwe, że pod Berlinem doszło, nie tylko do tragicznego w skutkach zderzenia dwóch pojazdów, ale również do zderzenia dwóch kultur. A może raczej doszło do zderzenia kultury i podkultury.
Autobusem jechał kierowca przekonany, że masa, prędkość, rozmiar jego pojazdu, powinien być czytelnym dla wszystkich znakiem, że to jemu należy ustępować z drogi, autem osobowym zaś jechała Niemka przyzwyczajona do rozsądnych i życzliwych zachowań na drodze, zwłaszcza ze strony kierowców zawodowych. Zwłaszcza tych odpowiedzialnych za kierowanie autobusami.
 
Wina oczywiście leży po stronie Niemki. Mogła, cholera jedna, zwracać uwagę na to jaki to autobus pędzi szosą. Toż na nim stało jak byk napisane: PolBus.
 
 

 

Owanuta
O mnie Owanuta

Nutnik

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Polityka