Kiedy świat, w odruchu współczucia i solidarności z dotkniętymi straszną klęską, wysyłał do Izraela sprzęt gaśniczy i strażaków, aby pomóc opanować pożar lasu na Górze Karmel, bloger Eradycator pchany innego rodzaju uczuciami, umieścił na Salonie24 swoją wizję boga, w którego wierzy:
http://eradycator.salon24.pl/256048,plonie-gora-karmel#comment_3634391
Jak podają źródła, boga było więcej niż raz, ich było co najmniej trzech, a jeden nosił perukę, oraz używał roweru zamiast ognistego rydwanu do lokomocji:
http://www.debka.com/article/20424/
Teraz, dzięki policyjnym, bezzałogowym samolotom szpiegowskim, wiemy już jak wygląda bożek Eradycatora. Kiedy w Kosmos poleciał Gagarin, podobno po powrocie zameldował wesoło, "boha niet". A izraelskiej policji się udało.
Teraz już wiemy. Okazuje się, że bóg Eradycatora to kilku śmierdzących podpalaczy. Zaś zachowanie jakie nam ten bloger publicznie zademonstrował, przy okazji nieszczęścia w Izraelu to, źle pod religijnym bełkotem ukryta, Schadenfreude.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)