Owanuta Owanuta
314
BLOG

WIZY W PREZENCIE PANIE PREZYDENCIE

Owanuta Owanuta Polityka Obserwuj notkę 2

Różne głosy na temat starań Pana Prezydenta RP o zniesienie obowiązku wizowego dla Polek i Polaków, pojawiły się ostanio w sieci. Jedni się cieszą z obietnic Prezydenta Obamy i widzą w nich przełom, inni wskazują, że nic tak naprawdę nie obiecał. Jeszcze inni z oburzeniem piszą o dyskryminacji wizowej Polski przez USA, braku wdzięczności za naszą odwagę i akcje GROM-u. Ci spośród nas, którzy rozumieją prawo stojące w Ameryce za tymi decyzjami, próbują wytłumaczyć je pozostałym.

Gdzieniegdzie pojawią się pojedyncze artykuły o innych aspektach wizyty, ale ogólnie, największe emocje wywołują wizy. Wiedział oczywiście, że tak będzie, nasz prezydent. Jak i o tym, że nie ma co zwracać się w tej sprawie do prezydenta USA, bo to nie on decyduje, któremu krajowi znieść wymóg wizowy. Czystym populizmem  kierował się Prezydent Komorowski, kiedy podnosił tę kwestię ze swoim kolegą po fachu w Ameryce. Pan Prezydent dobrze, dużo lepiej niż najlepiej nawet o amerykańskich przepisach poinformowany bloger, o tym wiedział.

Mamy poczucie, że naszego państwa nie zalicza się do pierwszoligowych graczy na arenie międzynarodowej, że nas się lekceważy i cierpimy z tego powodu. O tych naszych kompleksach, co dziwić nie powinno, dobrze wiedzą dyplomaci innych krajów. Ale takich kompleksów nie mają prezydenci, premierowie - ludzie z takimi kompleksami nie docierają na szczyty władzy. To nie dlatego Panu Prezydentowi Komorowskiemu zaproponowano w USA kilka frazesów i kilka pustych obietnic, kilka nieuzbrojonych myśliwców i dwa transportowe samoloty do worka z podarkami dla Polski, że Pan Prezydent jest naiwny, zakompleksiony, nierozgarnięty, czy źle poinformowany. Zrobiono tak, bo tyle wystarczy. Taka jest nasza cena. Nikt nie płaci na rynku $100, za towar, który można mieć za $3.

Ta wizyta, choć w to trudno Polakom i Polkom uwierzyć, nie zajęła pierwszych szpalt gazet, nie stała się przedmiotem gorących dyskusji w TV. Relacja o niej w amerykańskich mediach, była tak zdawkowa i krótka, że kto mrugnął w tym momencie okiem, zupełnie ją przegapił. Po co pojechał Prezydent Komorowski do USA? Po co zaprosił go Obama? 

Takie wizyty, to jest zawsze coś za coś. Za co pozwolono naszemu prezydentowi podnosić w Ameryce publicznie tematy, których podnoszenie było obliczone wyłącznie na ugranie punktów z polskim wyborcą? Bo nie miejmy żadnych złudzeń, Pan Prezydent Komorowski uzyskał w Stanach dokładnie to po co przyleciał. Z punktu widzenia interesów Prezydenta RP, puste obiecanki, śmieszne, quasi-militarne gesty Baraka Obamy, to konkretny kapitał polityczny, który on i jego kancelaria, przy pomocy przychylnych mu mediów, przekują na korzyści na arenie wewnętrznej, a być może trochę i międzynarodowej, polityki. Czym zapłaci Polska za "triumf" Pana Prezydenta, czym zapłacimy za te tanie, puste gesty amerykańskiego rządu, za te "paciorki dla wodza"?

Owanuta
O mnie Owanuta

Nutnik

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka