19 obserwujących
410 notek
322k odsłony
  3250   0

Przerobieni na Szarek

Polscy negacjoniści Holocaustu sączą swoje demoralizujące i ogłupiające teorie pod różnymi przebraniami. Dwa najbardziej popularne, jak mi się wydaje, to "patriotyzm" i "zamiłowanie" do historii. Oba te nurty szkodzą Polsce, kładą się silnym cieniem na moralnym zdrowiu polskiego narodu, tworzą szare strefy w jego historii, a w sprzyjających warunkach, prowadzą do powstania zjawiska rozproszonej, szarej cenzury.

 
Historia przede wszystkim musi  być badana. Musi być poznawana. Dopiero kiedy jest poznana może być nauczana. Jeśli mamy do czynienia z nauczaniem, które wyprzedza badania, to powinniśmy być zaniepokojeni. Kiedy do postępowania w ten sposób zachęca polityk, należy kwestionować jego intencje i szukać motywu, który każe mu zaburzać ten naturalny porządek rzeczy. Kiedy w ten sposób postępuje naukowiec, nieodmiennie należy szukać jego politycznego sponsora. 
 
Naukowcy wiedzą, że wygłaszanie kontrowersyjnych hipotez udrapowanych na końcowe, powierdzone wnioski, przed przeprowadzeniem dogłębnych badań, nulifikuje naukową wartość takich wypowiedzi. Polityk może tego nie wiedzieć, choć dużo częściej po prostu udaje, że nie wie. Naukowiec nie może schować się za takim wygodnym rozgrzeszeniem gwałtu popełnionego na naukowej metodzie.
 
Pseudopatrioci, którzy wmawiają głuptasom, że miłość do własnej ojczyzny w nieunikniony sposób musi się wiązać z daleko posuniętą podejrzliwością w stosunku do Żydów, dewastują wizerunek Polski i perwersyjnie odmieniają znaczenie pojęcia patriotyzm. Naukowiec, w pełni świadom kardynalnych zasad, jakimi kieruje się nauka, a mimo to wyznaczajcy z góry wnioski do których badania historyczne mają doprowadzić, automatycznie przestaje być naukowcem i staje się funkcjonariuszem swojego politycznego zleceniodawcy. Oczywiście, nauka potrzebuje mecenatu. Jeśli jednak chodzi o Historię, to za jego najgorszy możliwy sort, należy uznać mecenat polityczny.
 
Na naszej historii dopuszczano się wielu gwałtów, dokonywano mnogich amputacji i doszywania nieistniejących faktów, krótko mówiąc fałszowano ją wielokrotnie bez pardonu. W rezultacie, dziś Polacy nie wiedzą bardzo ważnych rzeczy o sobie i swoich dziejach. Nie wiemy czy Polskie Państwo Podziemne w czasie niemieckiej okupacji bezwzględnie karało wszystkich kolaborantów, szmalcowników i zdrajców, czy tylko wydawało, niewiele w praktyce znaczące, pobożne "odezwy" do ludu. Nie wiemy czy Polacy zabili w czasie wojny więcej niemieckich okupantów, czy ukrywających się przed nimi Żydów. Nie wiemy co stało się w Jedwabnem, ba nawet nie wiemy ilu spalono Żydów w tej stodole... 
 
Grzechy manipulacji i nierzetelności w badaniach historycznych zostały popełnione. Wydawało się, że dziś nadszedł w końcu czas prostowania pokrętych ścieżek polityki historycznej różnych, słusznie minionych etapów. Nie jestem jednak pewien, że właśnie mamy okazję obserwować spełnienie naszych marzeń o poznaniu PRAWDY, że jesteśmy świadkami nowego świtu w polskiej nauce. Nawet jeśli to jest świt, to jest on jakiś szary.
 
Nie wiem co jest tego przyczyną, ale jeśli dr Jarosław Szarek, absolwent wydziału historycznego UJ, pytany o zbrodnię w Jedwabnem, stwierdza, że:
 
- Wykonawcami tej zbrodni byli Niemcy, którzy wykorzystali w tej machinie własnego terroru - pod przymusem - grupkę Polaków. (...) I tutaj odpowiedzialność w pełni za tę zbrodnię pada na niemiecki totalitaryzm. Polskie Państwo Podziemne wszelkie przejawy kolaboracji z Niemcami, szmalcownictwa, karało śmiercią...
 
to koniecznie trzeba zacząć szukać politycznego sponsora tego gwałtu na metodzie naukowej. Badania, które zostaną podjęte po tym ogłoszeniu przez niego ex catedra, ich wyników, będą  bardzo upolitycznione i utrudnione. Te słowa nie powinny były paść, bo są w oczywisty sposób manipulacją i zniechęcają do naukowej rzetelności. Co dużo gorsze, przyczyniają się do poszerzania królestwa szarości w naszym życiu. Szarość, niedookreślenie, ambiwalencja, relatywizm, racjonalizowanie zła, wypędzą rzetelność z nauki na emigrację, ze szkodą dla Polski, której Prawda o czasach Zagłady jest nie mniej  potrzebna niż prężna gospodarka. 
 
Jeśli naprawdę istnieje Stwórca Wszechświata, Bóg Izraela, to on nie może i nie pozostanie obojętnym na zbiorowy akt zaparcia się prawdy. Bo ten Bóg, w którego wiarę wyznajemy powielokroć codziennie, jest Bogiem moralnym, nienawidzącycm kłamstwa i perwersji. W historii nie powinno być białych plam, nie powinno być też szarych stref, nawet jeśli nowo mianowany szef IPN, zabawnym zbiegiem okoliczności, nosi nazwisko Szarek. 
 
Lubię to! Skomentuj306 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale