Nygus Nygus
65
BLOG

Średnia ważona a wolność słowa w aptece.

Nygus Nygus Polityka Obserwuj notkę 0

Przy okazji odpału jakiego dokonał syn urzędującego obecnie Ministra Sprawiedliwości w kierunku jednej z naszych sztandarowych blogerek - kataryny, oprócz słusznego gniewu na bezczelność i tupet Czumy-juniora rozgorzała na Salonie dyskusja na temat szeroko rozumianej wolności wypowiedzi ze szczególnym uwzględnieniem zagadnienia: czy anonimowemu blogerowi wolno mniej ze względu na jego anonimowość?
Myślę że już samo skierowanie dyskusji na ten tor jest drapaniem się w miejscu w którym nie swędzi.
Mistrzem takiego drapania jest tu na Salonie Krzysztof Leski. Prawie pod każdym wpisem dotyczącym tej sprawy widnieję jego komentarz, który zwykle skupia się głównie na tym jednym aspekcie, a mianowicie na aspekcie anonimowości blogerów i rzekomo wynikających z tej anonimowości wyjątkowego obowiązku zachowania szczególnej staranności w wyrażaniu opinii. Na swoim blogu oczywiście też zawarł tą swoją „doktrynę środka” wprowadzając nawet nowe pojęcie blogerskiego immunitetu,któremu oczywiście mówi stanowcze NIE.
 
Generalnie w salonowej publicystyce i manierze dyskutowania Krzysztofa Leskiego wyjątkowo drażni mnie ta właśnie chęć bycia correct w każdej sprawie, tak jakby tą swoją postawą za wszelką cenę chciał udowodnić że tak naprawdę nie ma w żadnej z nich jakiegoś własnego radykalnego zdania, a tylko liczy się „prawda obiektywna” wyliczona wręcz z aptekarską dokładnością. Czytając jednak jego wpisy na przeróżne tematy zawsze w końcu dochodzimy (przynajmniej ja dochodzę) do wniosku że Krzysztof Leski jest jak ta żabka z dowcipu: i ładna i mądra.
Czyli nie gorący, nie zimny – letni.
Nie przeczę, w wielu sprawach, zwłaszcza tych na których się znam mało lub wcale jeśli już mam z jakiegoś powodu zabrać głos to staram się być wyważony i ostrożny, ale akurat polityka i sprawy społeczne to ta domena, w której właściwie każdy wręcz powinien być „gorący” i starać się zając jakieś konkretne stanowisko, zwłaszcza jeśli się jest np. ultrasem demokracji i nawołuję się do masowego uczestnictwa w wyborach. Ja akurat do demokracji, zwłaszcza w naszym, postkomuszym wydaniu mam duże rozczarowanie, a i fetysz wysokiej frekwencji wyborczej mocno mi, że tak napiszę eufemistycznie „lotto”, ale skoro już ta demokracja ma funkcjonować to niech ma przynajmniej swoje demokratyczne, naturalne środowisko, którego wolność słowa i wolne, niezależne media są chyba  najważniejszą częścią składową.
Dziwne to wszystko, bo inny z naszych salonowych, „czerwonych” publicystów, który obrywał nie jeden raz tu na salonie z różnych stron (moim zdaniem najczęściej niesłusznie) „za siedzenie okrakiem na barykadzie” i schlebianie zwykle tym aktualnie silniejszym, potrafi jednak często napisać coś ostro i w poprzek obowiązującej w głównych mediach doktrynie nie grzebania w brudach PO, a bloger Leski chcący uchodzić jak mniemam za niezależnie myślącego, wyważonego, stojącego z boku i analizującego na zimno bezstronnego obserwatora, jakoś tak zgrabnie potrafi tymi swoim analizami zahalsować zawsze w środek nurtu.
Taki koloryt – w sumie nic strasznego.
Nie pisałbym o tym wcale, gdyby nie to że tym razem ta jego aptekarska skłonność wydaję mi się wyjątkowo szkodliwa. Otóż moim zdaniem w kwestii wolności wypowiedzi w Internecie, ale nie tylko w nim i nie w ogóle, ale konkretnie w stosunku do aktualnie rządzących, powinna obowiązywać zasada, że tak to skrótowo określę: nie średniej arytmetycznej, ale średniej ważonej.
Nie miejsce tu na kursy matematyczno-statystyczne, więc nie będę się za bardzo rozpisywał co to jest ta średnia ważona, bo co to jest średnia w ogóle to każdy wie, nawet podświadomie a i w przypadku średniej ważonej pewnie większość doskonale zna zagadnienie. Ale dla czystości wywodu bardzo intuicyjnie wyjaśniam: średnia ważona, jest mniej więcej tym, czym jest w języku potocznym „większa połowa”. Do wyliczenia tej właśnie” większej połowy” stosujemy specjalne współczynniki, czyli tzw. wagi, i te właśnie wagi z których jedne mają wartości większe, a inne mniejsze sprawiają że średnia ważona ma pewien przechył w stosunku do „zwykłej” średniej na tą stronę, która jest dla nas szczególnie warta uwagi. W przypadku debaty publicznej i wolności słowa taką wagą o największej wartości moim zdaniem jest prawo do maksymalnie swobodnej krytyki będących aktualnie u władzy.
Jeśli pojęcie Państwa w ślad za libertarianami określimy jako monopol na przemoc, to jasne się staję że szary obywatel w starciu z przedstawicielami aparatu władzy stoi na bardzo złej pozycji. I w sferze pewnych obywatelskich wolności, a już szczególnie w sferze wolności słowa leży wyrównanie tej mocno zachwianej relacji. Dlatego uważam że w normalnej, zdrowej demokracji każdemu obywatelowi, na każdym forum i przy użyciu każdej możliwej formy komunikacji społecznej wolno dużo więcej w stosunku obywatel/władza niż to wynika z czysto kodeksowych relacji obywatel/obywatel.
Reasumując: immunitet blogerski?
W tym wypadku tak.
Jak co poniektórzy pamiętają z klasyka peerelowskiego machiawellizmu: władza zawsze się wyżywi, a obywatel nie.
Nygus
O mnie Nygus

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka