W wypowiedziach na temat książki o Wałęsie nawet ci, którzy zgadzają się z tezą autorów że Wałęsa miał epizod współpracy z esbecją, umieszczają asekurancko na początku swoich dywagacji frazę: „nic nie zmieni faktu że Lech Wałęsa pozostanie symbolem Solidarności”.
Otóż moim zdaniem to już nieaktualne.
Właśnie mit upada i najwyższy czas jasno sobie powiedzieć że jeśli symbolem Solidarności miałby być człowiek, który nie umie się przyznać do chwili słabości, człowiek który w latach swojej pożal się Boże prezydentury otaczał się ubekami, wykradał jak spocony ze strachu szczur dokumenty ze swojej agenturalnej teczki, obalał legalny rząd do spółki z komuchami i kapusiami i „wzmacniał lewą nogę” to lepiej żeby Solidarność symbolu nie miała wcale.
Nikt nie zrobił więcej dla sprawy obalenia „mitu Wałęsy” niż sam Wałęsa. Gdyby tylko ci, którzy chcą go chronić zdobyli się na jakiś minimalny choćby rozsądek to poradzili by mu aby wziął zapas krzyżówek, zatemperowany ołówek i udał się na kilka tygodni w jakieś odległe szuwary na ryby. Z każdą swoją kolejną pieniacką wypowiedzią coraz trudniej uwierzyć aby ten zaperzony, zadufany w sobie, niedouczony bufon mógł samodzielnie cokolwiek „obalić”, no chyba że flaszkę wódki z jakimś „człowiekiem honoru”. To że dzisiaj bronią go takie persony jak Czempiński, sygnatariusze słynnego listu, czyli jak to świetnie spuentował Krzysztof Kłopotowski „intelektualiści plus Władysław Frasyniuk” czy tuzy dziennikarstwa pokroju (niech nas pan ratuję Panie Prezydencie) - Lisa, Żakowskiego czy Olejnik jest najlepszym dowodem na to że „autorytet Wałęsy” jest to byt nie występujący w przyrodzie samodzielnie.
Bez tego wsparcia Wałęsa jest goły jak cesarz z bajki Andersena.
Jest jeszcze coś.
We wczorajszym programie „Warto rozmawiać” pan Pospieszalski zadał Wałęsie celne pytanie: dlaczego kiedy został z woli ludu Prezydentem RP zaczął otaczać się dawnymi esbekami zamiast ludźmi z dawnej opozycji takimi jak np. mjr Hodysz, ludźmi którzy mieli okazję wykazać że są gotowi pracować dla dobra Polski?
Wtedy Wałęsa odpowiedział że musiał brać ubeków bo ludzie opozycji … byli do niczego, nic nie umieli!
Solidarność w swoim szczytowym okresie liczyła ponad 10 mln członków. Wśród 10 mln ludzi opozycji „symbol Solidarności” widział samych przygłupów i nieudaczników niezdolnych do budowania nowej Polski!!! Takie zdanie ma „przywódca solidarnościowej rewolty” o swoich towarzyszach walki, o ludziach którzy wynieśli go do Nobla i zaszczytów!
Czy to ma być symbol?
Symbol czego?
Ciszej nad tą trumną…


Komentarze
Pokaż komentarze (2)