Są takie urządzenia, które mogą stać w kącie nie używane latami, ale o których istnieniu przypominamy sobie zawsze gdy zdarzy się coś co zagrozi naszemu komfortowi spokojnego bytowania. Takim przyrządem jest pospolita przepychaczka do muszli klozetowej.
Zwykle stoi sobie w jakimś zasłoniętym przed ludzkim wzrokiem zakamarku, ale gdy tylko zaistnieję groźba smrodu natychmiast właściciel lokalu sięga po ten prosty i nieskomplikowany przyrząd wykonany z drewnianego kołka z gumową nasadką na jednym z końców, aby go zręcznie użyć.
Właśnie do ludzi zaczęło docierać że w sytuacji gdy cały świat ogarnia światowy kryzys a Europa zaczyna lekko przemarzać z powodu przykręcenia kurka przez ruskie ministerstwo spraw zagranicznych dla niepoznaki ukryte pod nazwą Gazprom, nasz pierwszy pracuś RP udał się na kolejny zasłużony odpoczynek (czym on się u licha tak narobił że wciąż musi odpoczywać? A może on po prostu słaby jest?).
Dodatkowo jedyna opozycyjna partia w Sejmie na piątkowej konferencji prasowej ogłosiła że od teraz będzie się bacznie przyglądać jedynie posunięciom gospodarczym Rządu i skupi się tylko na tym aspekcie rządzenia ekipy naszego leseranta.
Przyznajmy - nie za dobrze to wróży sondażom po kilkunastu miesiącach rządzenia "partii liberalnej".
No i cos z tym trzeba było zrobić, jakoś zareagować. Jeszcze nie daj Boże rozszedł by się jakiś smród po społeczeństwie!
Jak zwykle użyto przepychaczki.
I jak zwykle zadziałała. Ludzie mówią tylko o niej.


Komentarze
Pokaż komentarze