Od czasu rozwiązania perły w koronie naszych służb i oczka w głowie co poniektórych polityków trwa w najlepsze szczucie na Macierewicza. Wielu polityków podpiera się w nieskończoność swoją tak zwaną „piękną kartą” chociaż bardzo często ani ona taka piękna ani znowu tak bojowa, a już na pewno nie można w nieskończoność swoimi dawnymi zasługami wekslować dzisiejszych łajdactw czy kompromitujących wpadek.
Przypadek Andrzeja Czumy sam ciśnie się na klawiaturę bo i najświeższy a i dosyć spektakularny. Facet kiedyś wykazał się hartem ducha i wspaniałą odwagą ale już jego amerykański epizod jest podobno mocno dyskusyjny. Za bardzo tego sam sprawdzić nie mam jak a i nie bardzo mi się chce, ale wieści z Polonii jakie do „starego Kraju” docierają raczej spiżu Czumie nie dodają. Ale pal licho epizod amerykański, socjalistyczna Ojczyzna zmusiła człowieka do wyjazdu i radził sobie jak mógł – nie mnie oceniać.
No, ale wrócił. I ledwie wrócił a od razu zaistniał w krajowej polityce a tu już jest o czym pisać. Jego przewodniczenie komisji od nacisków to jeden wielki skandal – duet Czuma/Karpiniuk powinien na stałe wejść do historii polskiego parlamentaryzmu, jego występ u Jana Pospieszalskiego po aresztowaniu Sumlińskiego zalatywał najgorszym Urbanem, a odkąd został Ministrem Sprawiedliwości nie ma dnia żeby nie palnął jakiegoś idiotyzmu.
Kolejny „chodzący życiorys” to facet, który kilkumilionowej grupie wyborców PiSu nawsadzał od bydła. I znowu jak w przypadku Czumy, człowiek kiedyś zrobił dla Polski bardzo wiele nie bacząc na koszty ale od kilku już lat jego mania wielkości, w której go podtrzymują ci, którym to na rękę sprawia że szkodzi nam gdzie tylko może a że dużo podróżuje to i dużo może, a jak już jest w kraju to toczy z ust wściekłą pianę i chlapię nią wkoło na ludzi mających inne poglądy niź on sam i jego poplecznicy.
Przykłady można by mnożyć w nieskończoność: Michnik, Wałęsa, Mazowiecki, Kuroń, Geremek i cała reszta styropianowych herosów mających modelowe CV, którego nigdy nie dadzą nikomu z bliska obejrzeć bo co nieco mogłoby by się odkruszyć z tego całego styropianowego cokołu.
I w tym wszystkim jest facet, który ma życiorys nie gorszy a w wielu miejscach na pewno lepszy i ładniejszy niż niejeden z powyższych, ale który zgrzeszył śmiertelnie bo złamał święte tabu III RP dotykania przeszłości i jako jeden z nielicznych okazał się na tyle skuteczny że naruszył skorupkę, która skrywa śmierdzącą przeszłość Układu. I ten facet jest spychany metodycznie od lat na obrzeże życia społecznego i politycznego. Jest co prawda demokratycznie i legalnie wybranym Posłem Rzeczpospolitej, ale odmawia mu się np. prawa uczestniczenia w komisji powołanej do zbadania kulis śmierci ś.p. Krzysztofa Olewnika jpod akimkolwiek pretekstem, aby tylko podprogowo zaszczepić społeczeństwu przekaz że Antoni Macierewicz jest trędowaty.
Jest pewnie spora grupa ludzi (wyborców), którzy pod wpływem medialnego formatowania naprawdę wierzą że Macierewicz to szaleniec, który z fioletowymi krwinkami w oczach jest gotowy z turecką szablą latać po sejmie i szlachtować swoich politycznych przeciwników, ale ci którzy uważnie przyglądają się jego pracy od lat i nie łykają mechanicznie medialnego szajsu jak gęsi kluski wiedzą że to wizerunek pasujący akurat do niego w stopniu najmniejszym - swoją postawą, prostolinijnością i uczciwością to właśnie on byłby w komisji do zbadania śmierci ś.p. Krzysztofa Olewnika gwarantem że nikt tam nie będzie mógł ukręcić sprawie łba i że jeśli tylko będzie taka możliwość to prawda wyjdzie na jaw.
Gdybym był członkiem rodziny Olewników to żądałbym stanowczo od Sejmu aby z ramienia PiSu to właśnie Antoni Macierewicz w niej zasiadał. Bez względu na to (a może właśnie dlatego!) że boją się go jak diabła ludzie tacy jak Bondaryk, Schetyna, Zemke czy Komorowski.
Tylko czy ktoś ich zapyta?


Komentarze
Pokaż komentarze (7)