Podsumowując krótko wczorajszy wpis: fakt, że ktoś jest dobry w swoim zawodzie - aktora, reżysera, pisarza, czy tak naprawdę jakimkolwiek - nie znaczy, że jest on jednocześnie tytanem intelektu, człowiekiem głęboko moralnym, czy zatroskanym o Ojczyznę patriotą. Nie tego wymaga się bowiem od dobrych aktorów; ja, na przykład, oczekuję od dobrego aktora tego, że swoją grą pozwoli mi on zapomnieć o jego tożsamości, że będę miał wrażenie, że oglądam na scenie czy ekranie rzeczywistą postać. A jeżeli dodatkowo aktor jest inteligentnym człowiekiem, o przyzwoitych poglądach, to jest to coś w rodzaju premii - miłej, lecz przecież niekoniecznej.
Andrzej Chyra to jeden z wielu reprezentantów środowiska filmowego, którzy znaleźli się w komitecie honorowym popierającym Komorowskiego. Dziennikarze "Gazety.pl" zapytali go - a oprócz niego Olgę Jackowską i Krzysztofa Kowalewskiego, ale nie o nich będzie tu mowa - dlaczego popiera kandydata Platformy. Odpowiedź, znalezioną na gazeta.pl, przytaczam w całości.
- Ja się generalnie polityką za bardzo nie... Nie włączam się w politykę, i mam nadzieję, że to jest taki prezydent, który pozwoli mi pozostać z dala od niej, po wyborach również. A uważam, że wybory to jest jedyny moment, kiedy ja mogę rzeczywiście wyrazić swój pogląd na rzeczywistość i na to, kogo bym chciał widzieć, żeby stał na czele państwa. I w tym wypadku to jest Władysław Komorowski. I zachęcam wszystkich do wyborów przede wszystkim, ponieważ to jest naprawdę jedyny moment, kiedy mamy realny wpływ na to, co się dzieje w państwie.
Ja rozumiem, że człowiek może się nie interesować polityką, że może nie znać imion czy nazwisk rządzących, nawet tak ważnych, jak premier czy marszałek jednej, drugiej izby Parlamentu. Ale nie rozumiem, jak można dołączać do komitetu honorowego kandydata na prezydenta i w rozmowie z dziennikarzem mylić imię tego kandydata! To kolejny już strzał w stopę marszałka Sejmu, wprawdzie nie tak spektakularny jak niektóre poprzednie, ale wzbudzający wesołość i burzący wizerunek, który Komorowski tak bardzo pragnie sobie zbudować - wizerunek poważnego i statecznego męża stanu, otaczającego się mądrymi doracami. Poradziłbym mu, aby lepiej dobierał członków swojego komitetu, gdyby tylko jego wygrana leżała w moim interesie. A ponieważ nie chcę, aby "drogi Bronek" zwyciężył, mogę tylko pogratulować składu komitetu i sposobu prowadzenia kampanii.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)