Zapowiadana od dawna wielka europejska Pederada, która od niecałej godziny gorszy przyzwoitych ludzi w stolicy naszego kraju, okazała się być znacznie mniej ważna niż wczorajsza wypowiedź Jarosława Kaczyńskego. Wielki pokaz sodomii, który miał nas wprowadzić do przedsionka Europy, wyrwać ze szponów ciemnoty i klerykalizmu, rozgłaszany i opisywany we wszystkich mediach od wielu miesięcy, przegrał z dwoma zdaniami prezesa Prawa i Sprawiedliwości. Prezes nie powiedział nic nadzwyczajnego, stwierdził jeden fakt ("prezydent był celem obrzydliwego ataku ze strony pewnych sił") oraz wyraził swoją opinię na temat bezprecedensowej ("dziwnej") katastrofy, w której stracił brata, bratową i przyjaciół ("ktoś, kto tych faktów nie łączy, popełnia daleko idący błąd lub ma kłopoty z myśleniem").
Jeszcze się pederaści bardzo zdziwią, kiedy za jakiś czas zażądają prawa do adopcji dzieci i innych przywilejów, zaś w odpowiedzi usłyszą krótkie, żołnierskie "sp... spadać". Wyszło bowiem szydło z worka - tak naprawdę jedynym, co interesuje POlaków i ich totumfackich, jest zdobycie pełni władzy, nie tylko formalnej i instytucjonalnej, ale przede wszystkim rządu dusz, władzy nad ludzkimi umysłami - prawa sodomitów to jedynie przykrywka, jedna z licznych, mająca odwracać uwagę czujnej części społeczeństwa od prawdziwych posunięć WSI i ich marionetek. Z tego też powodu Jarosław Kaczyński wzbudza w POlakach tak paniczny strach: jest symbolem pamięci o tym wszystkim, co powinno być w nowej Polsce Ludowej zapomniane, jest jak upiór przeszłości, być może wyrzut sumienia, niedający spokojnie przekształcać Polski w prowincję moskiewską. Z tego powodu każde jego zdanie, każde słowo, nawet absolutnie neutralne i niebędące bezpośrednim zagrożeniem dla PO-WSI-nogów, jest poddawane szczegółowej i wielokrotnej analizie, komentowane przez zadziwiająco liczne grona "ekspertów", wyszydzane (katastrofa, w której ginie Prezydent i całe dowództwo armii, ma być "dziwna"? No gdzież, z jakiej racji!), okazuje się też, że zawiera setki podtekstów i dziesiątki ukrytych znaczeń, którymi demoniczny prezes sprytnie podsyca paranoiczne rojenia swych wyznawców. Zaroiło się tez od ludzi dobrej woli, troszczących się o stan zdrowia Kaczyńskiego - jest w szoku, przeżywa wstrząs psychiczny, nie myślii trzeźwo, powinien wyjechać do jakiegoś "sanatorium" (i najlepiej z niego nie wracać). Ale nie takie popisy obłudy żeśmy juz widzieli.
Gdyby najpierw Joachim Brudziński, a potem Jarosław Kaczyński nie zaczęli wreszcie robić tego, co robić oczywiście powinni od samego początku - głośno domagać się prawdy o Smoleńsku i mówić swobodnie o bezeceństwach, jakich przy tej okazji dopuszczał się rząd - pewnie Pederada byłaby dziś niekwestionowanym tematem numer jeden. Dziś? I wczoraj, i dziś, i jutro, i pewnie przez następny miesiąc! Teraz jednak POlacy widzą, że Kaczyński nie odpuszcza. Nie zgodził się na zaproponowany niemal wprost przez Waldemara Kuczyńskiego deal pod tytułem "zostaw Smoleńsk, my zostawimy pamięć Lecha", nie zgodzi się też zapewne na żaden inny. Trzeba go zatem zniszczyć za wszelką cenę. Nie zmienił się, nie porzucił swojej misji? Trudno, weźmiemy go na warsztat tak samo, jak robiliśmy to już dawniej i z nim, i z Lechem. Różowe się trochę zezłości, że nie miało tyle czasu antenowego, ile mu obiecaliśmy, ale niech się cieszą, że w ogóle coś dostali. Przecież ideologia Antypisa jest ideologią totalną, nie daje się pardonu.
Na koniec kolejny cytat z "1984":
Partia pragnie władzy wyłącznie dla samej władzy. Nie obchodzi nas dobro ludzkości; obchodzi nas wyłącznie władza. Nie bogactwa, luksusy, długie życie lub szczęście, a tylko władza, czysta władza.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)