Wielokrotnie spotykałem się ze stwierdzeniem, że PO to "partia, w której jest miejsce zarówno dla Jarosława Gowina, jak i dla J.....a P......a"; te dwie postacie były sobie niejako przeciwstawiane, umieszczano je na przeciwnych biegunach. Jarosław Gowin był dla PO swoistym bezpiecznikiem, frontmenem rzekomego skrzydła konserwatywnego Partii. Ta iluzja dziś się już rozwiewa.
Gowin, reklamowany przez POlaków jako "tradycjonalista, katolik", właśnie zrównał się poziomem z towarzyszem Kaliszem i swoim partyjnym kolegą, określanym eufemistycznie jako Gnida z Biłgoraja. Cytat z pana posła:
Ofiary katastrofy leżą pod ziemią, a my nad ich głowami okładamy się krzyżem, wyrywamy sobie ten krzyż. To jest odbieranie oponentom moralnego prawa do istnienia. Cały szereg polityków PiSu mówi teraz J......m P.......m.
Całość artykułu: http://wiadomosci.onet.pl/2198881,11,gowin_nad_glowami_ofiar_okladamy_sie_krzyzem,item.html
To komentarz do wczorajszej rozmowy senatora Prawa i Sprawiedliwości Zbigniewa Romaszewskiego i posła SLD Kalisza Ryszarda w TVN24, której zresztą poświęciłem krótką notkę. Insynuacje, jakoby senator Romaszewski porównał Komorowskiego do Kiszczaka, to bezczelna manipulacja, gdyż sens wypowiedzi senatora był zupełnie inny.
Dla mnie to coś w rodzaju deja vu; już to przećwiczyliśmy w przypadku ministra Czumy, który na zasadzie kontrastu objął tekę ministra sprawiedliwości po skompromitowanym Ćwiąkalskim. Chwalony za opozycyjną przeszłość, Czuma koniec końców (dość rychło zresztą) okazał się wcale nie być tak kryształowy, i zniknął z widoku jak niepyszny. Poseł Gowin (jak to przykładny katolik), atakując wraz z towarzyszem Kaliszem senatora Romaszewskiego, właśnie poszedł w ślady bywszego ministra Czumy. Bezpiecznik "konserwatyzmu" POlaków właśnie się przepalił.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)