Ej,był Sawa w Niemirowie
U Lachów w gościnie
Lecz o biedzie swojej nie wie,
Tej,co go nie minie.
.
Siodłaj,chłopcze,mego konia
Wronego,bo parska.
Pojedziemy dziś do domu,
Chociaż tu nas garstka.
Jedzie Sawa z Niemirowa
Na swym wronym koniu.
Rozpytuje ciągle sługę;
Jak tam,dobrze w domu?
Dobrze,dobrze, panie Sawo.
Idzie jakby z płatka..
Zza pagórka już wygląda
Kozacka zasadzka...
Siedzi Sawa w rogu stołu
I liściki pisze,
A Sawicha na przypiecku
Dzieciątko kołysze.
Pójdz-że,dziewko,do piwnicy,
Przynieś gorzałeczki.!
Wypijemy po szklenicy
Za zdrowie żoneczki.
Pójdz-ze,dziewko,do piwnicy,
By utoczyc piwa.
Wypijemy tęgi łyczek
Za mojego synka!
Pojdz-że dziewko do piwnicy,
Gdzie są przednie miody...
Jakoś mi tu ciężko,tęskno,
Nie oszukam głowy..
Skoro tylko wierna służka
Przeszła próg mieszkania,
Już Mikitka,panu Sawie
Do ziemi się kłania.
Czołem,panie Sawo,czołem!
Co dobrego słychać?
Przyjechali zacni goscie,
Czym-że ich przywitasz?
Ej ,czy przednim miodem,winem,
Czy też gorzałeczką?
Pożegnaj się ze swym synem,
Ze swoja żoneczką !
Dałbym miodu najlepszego
Lecz nie wypijecie.
Mnie ,młodego,nieszczesnego
Zgubic tu pragniecie.
A gdzie to masz,panie Sawo,
Sukna , jadamaszki,
Które-s złupił,synu suki,
Za kozackiej łaski.?
Jak nie rzuci się,pan Sawa
Po swoj miecz złocisty...
Ale już go wzieto,z prawa,
Na całe trzy spisy..
Sięga Sawa,nie dosięgnie
Zbroi ,co ze złota.
Na trzy spisy go podniesli,
Do góry,wysoko,
A Sawicha,ładna, młoda,
Podbiega do okna
I na swoją wierna służkę,
Strwożona ,spogląda..
Ratuj,ratuj, wierna sługo
Choc moją dziecinę,
Będziesz żyła i rządziła,
Jeśli ja nie zginę!
A Kozaka nie wystraszy
Grom ,ani ulewa,
Szybko do Sawichy śpieszy,
Wziął bandurę,śpiewa.
(Trochę poprawiony mój przekład zamieszczony w " Antologii poezji Ukrainskiej ",wg tekstu ludowego
zapisanego przez M. Maksymowicza i wydanego w Moskwie w 1827 roku w typografii Augusta Semena
działającej przy Imperatorskiej Akademii Medyczno-Chirurgicznej )



Komentarze
Pokaż komentarze (3)