Słonie w Dar-es-Salam
Noc drżała w chłodach i gładziła fale
a trawy rosły aż do trąb szeleszcząc.
Ponad kolumny palącego żaru
wznosił się cichy łoskot pieszczot.
Młodzież niepewna przyszłości –
zwykłej plamy za plecami portu.
Starsi już nie schowają kości
krocząc po kłączach ścieżek, bez eskorty.
Stary arabski targ niewolników;
przymusowi turyści popłyną donikąd.
Bunt
nie jest ich miarą.
Chłód
nocy –
znają.
Najwyżej, więcej wilgoci
w powietrzu
i mniej snu
rozciągniętego na źdźbłach,
powalonego po walce –
Wspólnie rozpoznajemy zapach
milionowego miasta
Po co?



Komentarze
Pokaż komentarze