Jakby donikąd
pamięci Edwarda Stachury ( " Steda " )
równina z której wieża triangulacyjna
wstaje
jak twór gustawa eiffel
alzatczyka
las
i niski owies
tak aby oddech piasków
zatrzymać na lata
znaki pordzewiałe
nieczytelne symbole niedbalstwa
jadę pociągiem
z szybkością motyla
któremu jakiś urwis
urwał z pół skrzydła
wjeżdżam
w niebo szare
na deszcz zgotowane
tu od karola młotka
popiela śrubstaka
nikt nie zmieniał torów
i dlatego wolno
jest miasteczko
gotyki plus prefabrykaty
i dróżnik
senny charon
z połówką szlabanu
odciętą przez ciężarówkę
stoją jakieś półstożki
polowej fabryki domów
gdybym wiedział gdzie jadę
w ten kraj
niejaskrawy
wykrzesany z topielisk
bulw przedwczesnych ognisk
odwiedzić przyjaciół
popatrzeć na scenę
którą tak mgła wieczorna
zaludnia powoli
dziś jeszcze
amputowane kłosy
przywrócić ścierniskom
wyciągnąć nóż
wetknąć w ziemię
niech rdzewieje



Komentarze
Pokaż komentarze