Pamięć
Zygmuntowi Falatyckiemu
Jurkowi Łabęckiemu
Robertowi Rogowskiemu
(przyjaciołom z młodości, kolegom-poetom)
Nie mieli cierpliwości
Wyszli z dołków czy bloków – za późno
Wcześniej popełniali falstarty
Kto mógł przewidzieć że najgorszy
zaświeci jak lampa
na mecie
Bieg był czechowiczowski Pełen niepewności
Nie żadna biała błyskawica podziwiana wspólnie
i na luzie
Nawet nie wiem kto wygrał
a przecież to sprint
i wszyscy mogą ukończyć
przed czasem
Mech i zapomnienie rosną najszybciej
Niewiele im trzeba Wystarczy trochę wilgoci
Nikogo nie podziwialiśmy prócz zmarłych
Ale skargi Laforgueá brzmiały jak zachęta
do nowych wariactw
Jeśli już piosenka to Brassance
lub Prevert
Nasza kultura świeciła znad Wieży Eiffel
bo ta dookolna była nieciekawa
Po prostu taką nam zafundowano
bo nikt w nas nie wierzył
i nie umiał chłopców tych wyspowiadać z marzeń
Pomyśleć
takie faux-pas w katolickim kraju



Komentarze
Pokaż komentarze