Ochłoda
Moja ojczyzna jest milcząca
I pory roku zna i dziady
Śniegi zielone śniegi jezior
uśmiechem w czerwień lata wbite
Neris i Narew to dwie rzeki
mchem czy żywicą spływające
pod sannę zimy a w żeremiach
lśni krótki srebrny włos bobrowy
Sosny piaszczystych dolin cedry
babiego lata już nie tkają
I wjeżdża Chrystus do miasteczka
witany przez tłum Karaimów
którzy nieznanym mu językiem
chwalą niebiosa ryby bursztyn
Stoi policjant z karabinem
Przemytnik na kolana pada
(i tylko nie wiadomo przed kim
czy słodka skrucha go ogarnia
czy strach)
Maj kukułkami się zaroił
Ptasich bękartów znów przybędzie
Rozniosą wilgi w dziobach swoich
Niezapisane nigdzie szczęście
ono jak wiersz się często zdarza
chociaż zapewne nie każdemu
z prawem ciążenia wciąż się zderza



Komentarze
Pokaż komentarze