floryda floryda
166
BLOG

X X X

floryda floryda Kultura Obserwuj notkę 0

*   *    *

 

                                 (pamięci  Borysa Conrada)

 

Nie widzisz jak drzewo rośnie

Coraz bardziej zostając  cieniem

W który później bezwiednie wchodzimy

Odchodząc  niepostrzeżenie

Dla drzewa; ono postęka potrwa

Do następnego wyrębu                         

 

Komentarzyk:

Z Borysem Conradem, synem naszego wielkiego rodaka, w drugiej połowie lat siedemdziesiątych, odbyłem "sponsorowaną" tzn. "slużbową podróż do Krakowa i Zakopanego. W PRL-u do podróży  slużbowych zwlaszcza z cudzoziemcami  zazwyczaj  się dokladało. Borys ( bo na jego wniosek  przeszliśmy na "ty" wypijąjąc przepisowego brudzia) chciał już  po siedemdziesiące, będąc już na emeryturze, odbyć podróż śladami powojennej podróży ojca, a więc  do Krakowa i Zakopanego. W  Krakowie mieszkaliśmy w bardzo (wtedy ) staroświeckim hotelu "Pod  rózą ", gdzie mu się szalenie podobało. Zwłaszcza stare umywalki i woda w dzbankach. W Zakopanem załatwiłem nam  dom pracy twórczej ZLP w Dolinie Bialego.  Bardzo podobała  mu się jazda dorożkami. To tu  dowiedziałem się w muzem  Kenara, że pasją Borysa  jest rzeźba w drewnie, zwlaszcza świątki. Dostałem od niego na pamiątkę .już w Warszawie, kilka jego świątków, które rozdałem ludziom. Nie jestem kolekcjonerem, ani znawcą sztuki ludowej, ani też zbieraczem czegokolwiek. Dziś tego żałuję. Świątki miały swoisty l'esprit  i zalecały się jakąś melancholią. Borys chciał jechać "śladami rodzinnymi" na Ukrainę i na Syberię, Nie wiem czy mu się to udalo, bo rozstaliśmy się na Okęciu, a on miał bilet  do Londynu. Interesowała mnie raczej  jego psychika niż jego hobby. Rozmawialiśmy po angielsku. Po polsku nie znał ani "słówieczka" i nie zdradzał żadnych inklinacji do nauczenia  się chociażby podstaw  tego języka. Był  raczej mrukliwy i dużo  trzeba było od  niego "wyciągać". O ojcu mówił z dużym entuzjazmem,  chociaż niewiele pamiętał. Zwlaszcza szczególów, ktorych ja bylem (wtedy ) ciekaw. O matce mowił  źle, jako o osobie  dość  prymitywnej.

Tę podróz przypomniałem sobie po latach,w kilka godzin po gorącej dyskusji w której wieszano psy na progeniturze słynnych ludzi, wysnuwając  z paru przypadków dość  zdumiewające  wnioski  i oceny. Ja broniłem stanowiska, że życie potomków  sław  jest  trudniejsze, bo jest  to życie"w cieniu" i nie każdy to wytrzymuje oraz , że nie trzeba mieszać genetyki do spraw edukacji i psychiczności. U Borysa  zdumiewalo mnie to, że nie znając polskiego, był zorientowany w  twórczości dziadka, a zwlaszcza dobrze znał "Kollokację". Wybierał się nawet  w podróż do Lublina, gdzie  w/g  Niego  znajdował  się grób dziadka, wielkiego patrioty i zapomnianego dziś prozaika i dramaturga. Z tym nie mógł się pogodzić, gdyż w/g  Niego, dziewiętnastowieczni pisarze powinni spoczywać w polskim odpowiedniku "Poets' Corner ". Nie mógl też uwierzyć, że czegoś takiego nie mamy, że nonszalancko traktujemy własną  literaturę.

 

floryda
O mnie floryda

Pisarz uprawiający prawie wszystkie dyscypliny literatury, od poezji do przekładów z paru języków. Z wykształcenia -filozof i socjolog.Od marca1961 do 30grudnia 2006 członek Warszawskiego Oddziału Związku Literatów Polskich. Biogram ( pod nazwiskiem,które na blogu widnieje przy publikacji materiałów literackich, nie pod nickiem "Floryda " ) - w "Wikipedii " oraz we wszystkich wydaniach słownika L.M. Bartelskiego i w słowniku iblowskim ,a także w angielsko-amerykańskim " Who is who in poetry " .(Profilowe zdjęcie zrobiono na działce 23 maja 2017 r. ,5 dni po jubileuszu 80- lecia . )

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura