Nowe księgi pielgrzymstwa
Tu zostając Tkwimy
Gdzieś po krzyżem południa
Tu dni dłuższe W macondo krótsze
jakby wbrew geografii a zgodnie z logiką
Tu generał przed sądem
Tam pułkownik w lustrze
z gładko spiekanej stali
Przymierza wężyki
Do obu nikt nie pisze
Cywile wymarli a towarzysze broni
boją się o renty
Jednak wolę Tamtego Z nadzieją na szlify
Ten swą ścieżką tajemną zawiódł nas w tropiki
Wypuczył się skutecznie Odszedł dobrowolnie
W kieszeni miał jedynie " honor ' i slogany
Pomny na małe straty Lud nazwał go wdzięcznie
Pinokio syn pinoczeta
Niech już tak zostanie
Wyprowadzony w pole przez swych mocodawców
udaje spokojnego i wierzy w konieczność
Mężny
a w republice komi taki był zlękniony
( z tomu "Kronika żywego dnia " Wyd. Przedświt " Warszawa 2002 )
KOMENTARZYK:
Właściciel wydawnictwa, świetny poeta, mój przyjaciel, śp.Jarosław Markiewicz chciał zaakcentować dwudziestą rocznicę powstania Przedświtu. Jednego z pierwszych ambitnych wydawnictw drugiego obiegu, które rozpoczęlo swą działaność już w styczniu 1982, poprosił mnie o wiersz na temat stanu wojennego. Uznałem to za bardzo zabawne, żeby zaprzysiężony pacyfista jakim byłem prawie przez swe całe życie ( łącznie z okresem przymusowej służby w LWP ) wypowiedział się w sprawach " militarnych" i postanowilem napisać wiersz o Jaruzelskim. Z "Generałem " zetnąłem się face to face trzykrotnie. Pierwszy raz na warszawskim lotnisku Bemowo ,gdzie będąc jeszcze d-cą dywizji piechoty stacjonującej w Szczecinie, sprawował funkcję dowódcy defilady wojskowej zarządzonej na 15-lecie PRL-u. Drugi raz, na Pomorzu - w lesie, podczas manewrów Ukladu Warszawskiego.Trzeci raz w gabinecie szefa MON, z okazji procesu wytoczonego LWP przez moją Mamę, procesu w którym bylem oskarżycielem posiłkowym. Muszę przyznać, że dzięki interwencji Jaruzela wygraliśmy ten proces. Naturalnie, w sposób całkowicie nas nie satysfakcjonujący. Ale nawet taka minimalna " sprawiedliwość " przy ostrzeżeniach tzw.życzliwych, że " z wojskiem jeszcze nikt nie wygrał " to już było coś. Niemniej jednak ze wszystkich zetknięć z " Generałem " wyniosłem wrażenia negatywne. Tym bardziej, że jako początkujący dziennikarz, zaraz po mianowaniu WJ ministrem, pojechałem do Kurowa gdzie próbowalem zasięgnąć informacji o jego rodzicach. Nikt takich nie znał. A w oficjalnym CV Wojciecha Jaruzelskiego jak byk stało, że tuż przed wojną jego ojciec był zarządcą (ekonomem ? ) majątku w Kurowie. Pytanie tylko czyjego ? I jak Jaruzelscy z woj.lubelskiego znależli sie na terenach CCCP, a nie w Generalnej Gubernii. W PRL-u, podobnie jak dzisiaj, nadmiena dociekliwość nie popłacała. Myslę, że dałem wyraz swemu pacyfizmowi przeciwstawiajac Jaruzelskiego bohaterowi noweli Marqueza "A nikt nie pisze do pulkownika . Za największą skazę " Jaruzela " uważam to , że wyprowadzając wojsko z koszar, zrównał Polskę z republikami bananowymi, bądź państwami afrykańskimi ,a hasło ZA NASZĄ I WASZĄ WOLNOŚĆ w praktyce przerobił na ZA NASZĄ I WASZĄ NIEWOLĘ, co czyni z niego jednego z większych wrogów polskiej kultury.



Komentarze
Pokaż komentarze