Nie,doktorze, nigdy nie mialem kłopotów z pamięcią. Może za dużo w niej ulokowalem i waham się teraz, co z niej wyciągnąć. Pana, to interesuje do jakiejś interpretacji, wyuczonej jak każda..Kto wie może nawet własnej. Nie znam pańskich możliwości twórczych. Moje Pan zdążył już trochę poznać...A najważniejsze wydarzenia? Z podstawówki, szkoły średniej i studiów...
O podstawówce mówiliśmy przy okazji rozważania tematu straconych szans.Ten facet - cinkciarz, to był mój kolega z siódmej klasy. Został zmuszony do pożegnania się ze szkolą właśnie w ostatniej klasie. Kibicowałem jemu, w pewnym sensie zdradziłem go .Ale przecież, dla towarzystwa nie mogłem samego siebie wyrzucić z budy.Moją drugą naturą nie jest konformizm lecz chęć wytrwania w tym bajzlu na kółkach. Dlaczego na kółkach? Bo to bajzel przenośny,chorobliwie toczący się wbrew nam..Od prylu do dymokracji , przepraszam za wulgaryzm. Zacznę ,więc, od końca.
Najważniejszym wydarzeniem z okresu moich studiów było trzecie czy czwarte spotkaniehrabiego Antusiewicza.Dawniej tak się przedstawiał.I namiętnie zwalczał pogląd,że tylko nazwiska zakończone na- cki,ski,dzki oznaczają szlachecką genealogię włascicieli.Powoływał na biskupa Jakuba ŚWINKĘ czy innych dostojników Kościoła Katolickiego.
Alez to byli przewaznie chłopscy synowie,oponowalem.Każde społeczeństwo jest otwarte.No , z wyjątkiem tych przymknietych siedzących po więzieniach i wyczekujących amnestii.
Średnia? Pamięta pan naszą rozmowę o przekorze wyobrażni czy buncie wspomnień? Odwoływalem się do autentycznych faktów.
O studiach jeszcze nie było okazji pogadać. Nie zamierzam wymieniać nazwisk mistrzów, uczonych, kolegów - oryginałów czy pięknych lub dziwacznych dziewczyn. Zawsze miałem szczęście do ludzi. Bez trudu rozpoznawałem ich wielkość i wybaczalem słabostki.



Komentarze
Pokaż komentarze