Na domiar złego redakcyjne przefastrygowanie bohaterskiego kierowcy na bandytę ,nie skończyło się na rzuceniu podejrzenia, bo zaraz podano, że kierowca ucieka właśnie kiedy wiał terrorysta, a trup zastrzelonego kierowcy leżal w szoferce. Niemcy lubią "współpracować " z Francuzami i chętnie się nimi wyręczają, więc na wszelki wypadek francuskie służby w zastępstwie niemieckich nieudaczników zastrzeliły delikwenta. Po co ryzykować proces? Przy okazji którego mogły wyjść na jaw jakieś niewygodne informacje Lepiej ukarać cyngla niż inicjatora / inicjatorów tej makabry.
Osobom starszym takie akty terroru na terenie BRD mogą kojarzyć się z polowaniem na niemieckich lewaków, kiedy policja niemiecka przez długi czas bezskutecznie uganiała się na grupą Baader-Meinhoff, a pół Europy rechotało ze śmiechu podziwiając sprawność akcji.Kto wie czy ujęto by frau Ulrikę, gdyby nie współpraca z Amerykanami, którzy nie mogli jej odpuścić próby zamachu na kwaterę wojsk natowskich stacjonujących w RFN . Historia nemieckiej ,demokratycznej walki z rodzimym terroryzmem do dziś dnia ma wiele zagadek w postaci niewyjaśnionych do końca okoliczności czterech samobójstw. W BRD, gdzie sekretarzem kanclerza był agent GRU, a wg amerykańskiej "conspiracy theory " działało ich - przypuszczalnie - trochę więcej nie zajęto się np. wątkiem sowieckim. Wtedy w 1976 i 1977 r, przy apogeum detente , (sowiecka ) Rosja nie życzyła sobie, żeby kojarzono ją z niemieckimi lewakami więc Rosjanie załatwili to w iście demokratyczno-socjalistycznym stylu` Warto wspomnieć.że Włosi nie skorzystali z pomocy " ZBIOROWEGO SAMOBÓJCY " likwidując liczniejsze " brigate Rossi " ( nieprzetlumaczalna gra słow;' Czerwone brygady " skojarzone z nazwiskiem lokalnego terrorysty )
Mówiąc o naszych "przyjaciołach na opak " czy zaprzyjaźnionych z nami niecodziennie , inaczej niż zwykle. Nie uważam ,żeby sens miały aides memoires czy inne dyplomatyczne zagrywki. Dlatego negatywnie oceniam działania polskiego MSZ w sprawie Tuska. To kolejne gafy mr. Waszczykowskiego
Wróćmy jednak do niemieckiej prasy A jakże, wolnej ,demokratycznej teoretycznie niezależnej, a praktyce jak świadczy list Marka Dekana całkowicie podległej instrukcjom płynącym od rządców antypolskiej logokracji .Przypuszczenie, że inne kryteria obowiązują dziennikarzy niemieckich a inne polskich pracujących dla Niemców czy dla niemieckojęzycznych Szwajcarów byłoby przecież skrajnym " kaczystowskim " nacjonalizmem ,a kto wie czy nie rasizmem. :):):) Taka prasa ,to duża wygoda dla rządu niemieckiego i opanowanych przez Niemców agend UE. dodajmy rządu nezmiennie deklarującego przyjaźń polsko-niemiecką ,robiącego dobrą minę do złej gry. Jest niemal tak jak po Powstaniu Listopadowym. Brak tylko Polnische Lieder.Dla równowagi warto wspomnieć że brak również wspomnienia o masakrze elbląskiej 1831 r. czy anihilacji Kalisza z 1914 Porzuciwszy historię, która kształtowała się różnie i z której można "wykroić momenty sprzyjające zbliżeniu obu narodów
Nie za baedzo ma też sens polemika z tgymi "artyhlułami pierwszej niemieckiej potreby" Bowiem najczęściej są one inspirowane stąd ,przez nazwijmy to delikatnie- niemieckie lobby.A racjonalnie myślącym Niemiaszkom nie przyszłoby nawet do głowy że dla kogoś jego Ojczyzna nie jest ueber alles. Ten nielatwy ale zasadniczy problem trzeba rozwiązać.


Komentarze
Pokaż komentarze