88 obserwujących
541 notek
590k odsłon
633 odsłony

Krzysztof Wołodźko: Zróbmy sobie Polskę

Wykop Skomentuj8

Oczywiście, teraz jest ładniej i niekiedy całkiem sensownie. To duży plus. Do tego mamy demokrację, czyli hegemonię zapętleń polityczno-biznesowo-medialnych. Mamy pluralizm środków masowego przekazu, czyli dużo propagandy plus nisze dla kontestatorów. Mamy wreszcie uznanie dla prywatnej własności, czyli społeczeństwo szybko organizujące się w systemie rosnącego rozwarstwienia ekonomiczno-kulturowego. Mamy ciepłą wodę w kranach, marsze niepodległości, marsze szmat i grupy rekonstrukcyjne. Mamy IPN, wycieczki do Egiptu, ołtarze na Boże Ciało tuż przy „Biedronce”, mamy też awangardę postępu, wielką księgę cipek, Janusza Palikota, giełdę i Jeremiego Mordasewicza. Mamy Dzień Żołnierzy Wyklętych, zwęglone szczątki Jolanty Brzeskiej, „Pocztówkę z wakacji”, tanie kondomy „Conamore”, spór o in vitro, Amber Gold, rotmistrza Pileckiego, rok Tuwima, ogólnopolskie nieustające zawody całowania w dupę w ramach ścieżki (jakiejkolwiek) kariery zawodowej. Do tego mamy prasę codzienną i niecodzienne wydarzenia muzyczne, jak koncertowo spieprzone Ursynalia 2013. Jest kolorowo, jest dużo tematów na newsa, z których większość nie dotyczy tego, co powinna.

Dawno temu w miasteczku Śrem (a może był to Czempiń?) istniała knajpa „Kosmos”. Tam odlatywano naprawdę daleko, dalej niż Gagarin i Hermaszewski, fruwano na smugach smrodu znad szynkwasu, w oparach piwnej piany ściekającej po brzegach kufli z grubego szkła. Tam przeciętni obywatele Polski Ludowej śnili swój sen kolorowy, sen malowany. Czy byłeś kiedyś w knajpie „Kosmos”, w miasteczku, nocą? Brzydko było, pękały oczy, marynarki, szczęki, serca kobiet i mężczyzn, kurewek i taksówkarzy, badylarzy i inteligentów. Aż zamknęli „Kosmos”. I zajaśniała jutrzenka swobody. I wyszli, i zatrzasnęli drzwi. Zobaczyli, że zaraz będzie lepiej.

I jest lepiej, bracia rodacy. Naprawdę jest lepiej, siostry. Wygraliśmy, dla nas wygrali oni. Mamy urocze knajpki, estetyczne kubeczki z aromatyczną kawą, kolorowe drinki, młodzież hipsterską i tolerancyjną, chillouty – bo wyciszenia nam czasem trzeba, gdy już brak sił w zawodach w całowaniu w dupę. Tamci, te niedobitki z „Kosmosu”, z poczekalni, ze śnieżącego telewizora, to już nazwiska na nagrobkach, renciści i emeryci, zasłużeni politycy, zasobni biznesmeni, autorytety (a)moralne. I czy to ich wina, że nic więcej nie wiedzieli, że mogli tylko wyjść z „Kosmosu”, z poczekalni, z gmachu KC PZPR, zleźć ze styropianu, że mogli się sfrajerzyć lub wycwanić, trzecie nie było na ogół dane? Co oni winni, że mogli tylko uwierzyć, że będzie jak na Zachodzie, gdy się bary piwne zastąpi fast foodami, gdy się wyprzeda Polskę Ludową w ramach wielkiej, posezonowej, historycznej i geopolitycznej obniżki cen?

Chciałbym okłamać czytelnika, że czasem śni mi się ta peerelowska poczekalnia dworcowa, żółto-śmierdząca, że śni mi się katalog twarzy stamtąd. A we śnie gra nowoczesny telewizor i szarzy ludzie oglądają „Must be the music”. I mówią do mnie ze smutną miłością: „o taką Polskę dla Ciebie walczymy!”. Ale wcale mi się to nie śni. Może widzę we snach co innego: dwoje kochanków, szepczą do siebie – zróbmy sobie Polskę… Ale budzę się i czytam, że jednak demograficzny niż. I chce mi się śmiać, i wzruszyć ramionami, i krzyczeć. I zostać, i wyjechać.

Krzysztof Wołodźko

Wykop Skomentuj8
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale