Pod artykułem pana Wojciecha Sadurskiego dokonałem dwóch wpisów z prostym pytaniem do autora na które nie otrzymałem odpowiedzi. Możliwe, iż moje pytanie zostało przeoczone, pan Sadurski ma duży ruch w komentarzach dlatego też postanowiłem postawić je u siebie i skierować do ogółu użytkowników salonu24.
W swoim blogu prof. Sadurski pisze:
Kolejna odsłona polskiego piekła: spektaklu insynuacji i sączenia jadu do polskiego życia publicznego. Zaprzeczenie elementarnej zasady praworządności. Wymaga ona, by lustracja (1) dotyczyła jasno określonego zakresu osób, pełniących dzisiaj (lub kandydujących formalnie na) funkcje publiczne, wymagające wiarygodnej wiedzy opinii publicznej o przeszłości danego człowieka, (2) opierała się na dobrze zweryfikowanych dowodach faktycznej współpracy w przeszłości, przy czym prawomocne wyroki sądowe potwierdzające, że dana osoba nie była tajnym współpracownikiem, uniemożliwiają postawienie ponownie takiego zarzutu, w myśl zasady, że nie można nikogo dwa razy sądzić o tę samą sprawę. (...)
Moje pytanie brzmi:
CZY WSPÓŁPRACA Z ORGANAMI BEZPIECZEŃSTWA PRL JEST PRZESTĘPSTWEM? A JEŻELI TAK, TO KTÓRE PARAGRAFY KK OWO PRZESTĘPSTWO DEFINIUJĄ?
I jadąc dalej tym tropem: Jeśli współpraca przestępstwem nie jest to co tu do roboty mają sądy (wyłączam cywilny tryb postępowania) i o jakich dowodach może być mowa? O dowodach niewinności? Przecież w cywilizowanych systemach prawnych udowadnia się WINĘ! jaka WINA jest tu do udowodnienia? Kto mi odpowie?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)