Wyobraź sobie, drogi Czytelniku stołówkę w której opłacasz sobie miesięczny abonament żywieniowy. Przychodzisz, siadasz za stołem, obsługa przynosi Ci talerz i łyżkę a następnie osoba stojąca przy kotle z zupą nabiera durszlakiem, podaje drugiej osobie a ta niesie Ci tę zupę w durszlaku i wlewa do stojącego przed Tobą talerza. Wlewa to, co zdążyła w durszlaku donieść oczywiście. Potem wraca, oddaje durszlak "kotłowemu", ten znów nabiera i tak aż do napełnienia talerza.
A teraz druga opcja:
Przychodzisz drogi Czytelniku do swojej stołówki. Bierzesz talerz i idziesz do szwedzkiego stołu. Nalewasz sobie łyżkę wazową zupy, na drugi talerz nakładasz sobie ziemniaki, kotleta, surówkę, bierzesz szklankę kompotu. Idziesz do stołu, jesz, jeśli mało podchodzisz po dokładkę. Po obiedzie miły personel zbiera i myje naczynia.
Pytanie: W której ze stołówek płacisz drożej? W której ze stołówek lepiej się najadasz? Z której wychodzisz mniej zdenerwowany? W której personel lepiej zarabia i efektywniej pracuje a w której narzeka że ma za małe pensje i że trzeba Ci, Czytelniku podnieść abonament bo ich ciężka praca nie jest wynagradzana odpowiednio a przecież harują jak pociągowe konie? Dlaczego tak mało zarabiają? I dlaczego tyle się muszą z tym durszlakiem nalatać? Ani chybi potrzebne są nie tylko wyższe płace ale i większe durszlaki. No bo w takich warunkach zupełnie nie da się pracować...


Komentarze
Pokaż komentarze (17)