Byłem dziś na rozmowie w sprawie pracy. Ot takie spotkanko po którym sobie wiele nie obiecywałem, traktowałem je typowo poglądowo i może dlatego właśnie bylem na nim swobodny, na tyle swobodny że zapytano mnie od kiedy chciałbym zacząć :) Zaczęliśmy więc sobie luźno gawędzić na tematy już bardziej związane z wykonywaniem obowiązków służbowych i rozmowa zdryfowała na to, co w pracy przeszkadza. Czyli kawka i papierosek. I tu właśnie zazgrzytało. Papierosek wlazł w tryby… W budynku w którym mieści się firma z którą rozmawiałem nie ma wyznaczonych palarni. Co więcej – zakaz palenia obowiązuje także przed budynkiem (nie ma to znaczenia – zakład pracy zatrudniający powyżej 20 osób ma OBOWIĄZEK przystosować pomieszczenie na palarnię). Nie poinformowano mnie o tym wcześniej, pomimo iż w CV było napisane wyraźnie: PALĄCY. W ofercie pracy także nie napisano: Praca wyłącznie dla niepalących – nie zawracałbym sobie głowy w ogóle. Również osoba która ze mną rozmawiała nie potrafiła wyjaśnić dlaczego marnowała mój czas…
A może i tu należy szukać przyczyn emigracji Polaków na Wyspy Brytyjskie? Może nie tylko pieniądze się liczą ale jeszcze szacunek na linii pracodawca – pracownik?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)