Traktat reformujący został podpisany i to jest fakt.
Traktat jest niczym innym jak odrzucona w referendach we Francji i Holandii Eurokonstytucja tylko z innym nagłówkiem i to jest drugi fakt.
Akt ten pozbawia kraje które go ratyfikowały części suwerenności i to jest trzeci fakt, niepodważalny, tyle że właśnie. Trzeba go będzie jeszcze ratyfikować i może to zrobić Parlament albo może być przeprowadzone w tej sprawie referendum. Samo podpisanie dokumentu o niczym nie świadczy - on nie obowiązuje do czasu jego przyjęcia przez poszczególne kraje.
Dziwi mnie postawa niektórych komentatorów w sprawie traktatu - zwłaszcza liberałów - bo prezentują oni taką postawę jaką piętnują u postkomunistów czy kryptokomunistów: Mają publikę za idiotów. Czy winnym raka płuc* dziadka Nowaka jest koncern Phillipp Morris czy sam dziadek Nowak który kopcił 2 paki Marlboro dziennie do zakupu których nikt go nie zmuszał? Tak samo będzie i tu: Winnymi utraty suwerenności Polski nie są autorzy traktatu ale ci, którzy go ratyfikują: Parlament albo społeczeństwo. Zależy od formy ratyfikacji.
Tak więc siedźmy cicho i czekajmy. Po owocach ich poznamy. Wszystkich. PiS też.
____________
* skrót myślowy - nie wypominać mi innych moich tekstów :D


Komentarze
Pokaż komentarze (2)