Ochłapczyca Ochłapczyca
190
BLOG

Wirtualny lazaret, czyli co się dzieje na Salonie...?

Ochłapczyca Ochłapczyca Rozmaitości Obserwuj notkę 62

Mamy dwie choroby XXI wieku.

Otyłość i depresję.

O depresji miałam nie pisać – wejdźcie sobie na Salon24, zaraz dostaniecie depresji i nie będzie co wyjaśniać.

Ale ku własnemu zdziwieniu całkiem dosłownie odkryłam na Salonie kogoś, kto o depresji wiele mógł by powiedzieć.

Tradycyjnie już, najpierw coś sobie uporządkujmy.

Depresja jest chorobą głównie mózgu o bardzo wielu postaciach i sposobach występowania. Generalnie można ją określić jako zaburzenie neuroprzekaźników. Pomijając naukowy bełkot należy zaznaczyć dwie rzeczy: kortyzol i obniżenie serotoniny lub dopaminy.

Kortyzol jest hormonem stresu. Chcecie się zestresować? Napiszcie jakąś notkę, w której zasygnalizujecie, że Lech może leżeć na Wawelu i zasługuje na to. Harpie komentatorskie wam już pokażą, co to stres.

Obniżenie serotoniny lub dopaminy – serotoniny u kobiet, dopaminy u mężczyzn. Są to w pewnym sensie powiązane z płcią dwa hormony odpowiadające za spokój lub generalizując dobry nastrój. Ich obniżenie skutkuje szybszym potencjalnym wzrostem kortyzolu. To wszystko z kolei nie ma już zbyt daleko do depresji.

Depresja niszczy mózg, a potem całe życie. Człowiek w depresji naprawdę widzi świat innym, niż ten świat jest. Jest do w końcu choroba psychiczna, do tego śmiertelna bodajże w około 17 % przypadków.

Człowieka z depresją da się rozpoznać na kilometr. Wystarczy go… poczytać.

Powiedzmy nieco mniej naukowo, a bardziej pseudonaukowo: depresja jest to ogromny deficyt poczucia własnej wartości. Wszyscy tu macie z tym problem, więc wiecie, o czym mówię.

Osoba z takim bardzo silnym deficytem postara się w pierwszym odruchu zmienić świat – dosłownie okoliczności zdarzeń, które doprowadziły ją do depresji. Kiedy jej się to nie uda, a zwykle nie udaje, zacznie zmieniać samą siebie. Wtedy stworzy sobie sztuczne poczucie własnej wartości, którego oparciem nie będzie fakt istnienia. Dla tych co nie zrozumieli – jestem wartościowy, bo jestem.

Dla takich osób zwykle wartościowym jest się kiedy się coś osiągnęło. Jestem wartościowy, jeśli zostałem uznany z zewnątrz.

Wtedy zaczyna się jazda. Po sztuce zwykle, bo sztuka to taka kurfa, która jazdy znosi zawodowo.

Przejdę do konkretnego tematu i do cytatów.

Szanowni Państwo! 

Ktoś głupi mógłby pomyśleć, że czasy prześladowań za poglądy polityczne już dawno minęły. Przekonanie, iż istota ludzka ma dzisiaj prawo do wyrażania swoich poglądów, to nic innego jak "zbłądzenie tragiczne". Jeśli chodzi o mnie, już dawno przekonałam się, co to znaczy być dręczoną za tzw. myślozbrodnię...

W szkole często bywam wyzywana, wyśmiewana i poniżana, chociażby za to, iż słucham innej rozgłośni radiowej (Radia Maryja). W Internecie znajduję zaś wypowiedzi, nawołujące do ograniczenia wolności słowa osobom mojego pokroju. Wiele razy zetknęłam się z opinią, że nie wolno mi słuchać RM, popierać Narodowego Odrodzenia Polski, wyznawać poglądów nacjonalistycznych i tercerystycznych, ani nawet żyć zgodnie z własną naturą (jestem aseksualistką). A ja co? "Wypięłam się" na te szykany i postanowiłam, iż zostanę Wielką Nonkonformistką!

Co za rozkosz wiedzieć, że jest się idealistyczną jednostką (a na dodatek poetką), niezrozumianą przez większość społeczeństwa! Co za rozkosz być osobą oryginalną, jedyną w swoim rodzaju, wyróżniającą się z tłumu demoliberałów! Osoby, które próbują mnie zmusić do zmiany poglądów, działają na własną niekorzyść. Dlaczego? Bo fakt, że wyszydzają mnie głównie liberałowie, podsyca moją niechęć do poszczególnych odmian liberalizmu. Cha, cha, cha! Jesteście przegrani, moi drodzy Przeciwnicy! Sami widzicie, iż mobilizujecie mnie do walki o konserwatywno-nacjonalistyczno-tercerystyczno-antydemokratyczną Polskę!

Odrzucając powszechnie przyjęte wzorce, liczyłam się z tym, iż mogą mnie spotkać najrozmaitsze represje. Istnieje ryzyko, że kiedyś zostanę wyrzucona ze szkoły, otrzymam zakaz publikowania własnej twórczości, trafię do więzienia, a nawet zostanę rozstrzelana (cóż, Unia Europejska jest nieobliczalna jak liczba "pi"!). I mam to w nosie, bo i tak odniosę moralne zwycięstwo. Co więcej, będę się czuła jak męczennica - nieszczęśliwa buntowniczka w stylu Winstona Smitha z "Roku 1984". Czy mógł mnie spotkać większy zaszczyt?!

Uważam, że człowiek musi być wierny swoim przekonaniom - nawet, jeśli grozi mu ostracyzm społeczny. Staram się żyć zgodnie z tą zasadą, chociaż czasami jest to bardzo trudne i bolesne. Nie mogę ugiąć się przed osobami, które próbują mi narzucić własny punkt widzenia... Nie mogę pozwolić, by zrobiono mi "wodę z mózgu"... Jestem jaka jestem, bo mam do tego, kuźwa, prawo. Nie możecie mi go odebrać, nawet, jeśli marzycie o tym z całego serca.

Liczę na to, że przemyślicie sobie moje słowa i wyciągniecie z nich odpowiednie wnioski. Skoro wszyscy posiadają prawo do wyrażania własnych poglądów, to dlaczego my - narodowi radykałowie i słuchacze Radia Maryja - mamy go nie posiadać?!


Mająca Was w głębokim poważaniu
Natalia Julia Nowak

 

Natalia Julia Nowak, o ile się nie mylę, już nie słucha Radia Maryja. Z tego co się orientuje odstąpiła ona od wiary katolickiej, a poza tym nie wiąże ona RM z wiarą, lecz z jakimiś tam konkretnymi poglądami politycznymi.

Mamy ją tutaj na Salonie. O tutaj: http://njnowak.salon24.pl/168674,nienawidziliscie-go-a-teraz-rozpaczacie-obluda

I nie byłabym tak pewna swojego osądu, że pani Nowak cierpi na depresję, gdyby nie jedna rzecz. Gdyby ona sama nie była tego świadoma:

Depresja nie pozostawia na mnie suchej nitki, o czym świadczy fakt, że już od czterech tygodni codziennie płaczę… (…) Ja już nie potrafię żyć ze świadomością, że świat jest taki zasrany… :-(

I ten cytat:

„Planowałam samobójstwo na dzień podpisania traktatu lizbońskiego…”

Żeby było jasne – tego drugiego cytatu nie da się już nigdzie znaleźć.

Wchodziłam na stronę Natalii regularnie do roku (tak, Natalio, świat cię widzi, osiągnęłaś swój cel) i kiedy zamieściła wierszyk o Traktacie, dołączyła do niego również taką notkę. Tak bardzo czuła, że Traktat Lizboński niewoli jej Ojczyznę. Tak bardzo brakowało jej normalnego życia, że zniewoliła się emocjonalnie, powiązała los swój z Rzecząpospolitą do niewyobrażalnego stopnia i właśnie jako Nonkonformistka spełnia samą siebie. Inaczej zapewne nie potrafi.

Ta notka zapewne przyczyni się do wzrostu popularności panny Nowak i tyle dla niej z mojej strony dobrego. Poza tym zapewne odbierze to ona jako krytykę w swoją stronę i niezrozumienie jej poglądów przeze mnie.

Faktycznie. Ja nie rozumiem poglądów Natalii, gdyż za dużo w nich dostrzegam niezrównoważenia. Za mało zastanowienia w produkowanych masowo wierszykach i tekstach.

I notką tą nie próbuję ośmieszyć panny Nowak, lecz prosić o jedną rzecz.

Ludzie, nie traktujcie jej poważnie dopóki ona sobie na to nie zasłuży. Dziecko nie dziecko, skoro obydwie jesteśmy dość dorosłe by być w Salonie, jesteśmy dość dorosłe, by obrywało nam się za każdy błąd, głupotę, bezsens i brak wiedzy.

Bardzo mi się podobało, jak wczoraj jeździliście po mnie jak po łysej kobyle.

Czepiano się niedomknięcia cudzysłowu, niedosłowności cytatu, pochodzenia Stalina, a nikt absolutnie poza moim znajomym nie zauważył błędu w notce – że delegacja niemiecka jednak zjawiła się na pogrzebie, to Rzym się nie zjawił.

Że broń jest kasetowa, a nie kasetonowa.

Właśnie takie drobiazgi odbierają wam wiarygodność w moich oczach i są dla mnie sygnałem – być może wy traktujecie samych siebie tak samo poważnie jak panna Nowak, a nie ma ku tej powadze powodów.

Być może Salon to zgraja ludzi chorych na nadmierny brak dystansu i… kompletną bezinteresowność.

Tak, mili państwo. Zarzucam wam bezinteresowność. Nie piszecie tu dla pieniędzy. Piszecie dla idei.

Wiem to stąd, że nikt dla samych pieniędzy nie posuwałby się tak daleko.

 

PS. Czekam tylko aż się zjadą tutaj prawicowcy zjeść mnie żywcem *podaje sól*

Smacznego!

Ogłoszenie patrymonialne: Brzydka, otyła i pryszczata córeczka tatusia pozna pięknego, bogatego i inteligentnego pana, który będzie ją kochał po wsze czasy, nawet jak mu Lexusa o słupek rozwali. Żąda biżuterii i dowodów miłości. Najlepiej tak trzy razy dziennie... Zgłoszenia proszę zostawiać w komentarzach wraz z informacją o miesięcznych zarobkach. Nie usuwam komentarzy trolli. No co, własne będę kasować...? Jestem piwniczna. Nigdy nie ląduję na stronie głównej Salonu. ochlapczyca@gmail.com

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (62)

Inne tematy w dziale Rozmaitości