Ochłapczyca Ochłapczyca
106
BLOG

Smoleńsk - po raz ostatni

Ochłapczyca Ochłapczyca Rozmaitości Obserwuj notkę 12

Zabijcie mnie, ale muszę. Nie chcem, ale muszem. Przez kompletny przypadek trafiłam na tego oto bloga:

http://jazz-hale-whitlock.blog.onet.pl/ (polecam przeczytanie pierwszej notki aż pojmiecie ogrom katastrofy, wygrana Komorowskiego może się tu schować)

Jak wam się nie chce czytać, wyjaśnię – ałtorka blogaska ma około czternastu lat, rodzice jej nie biją (a powinni!) i jest kolejną osobą, której Smoleńsk zaburzył homeostazę.

Mam znajomych, którzy na wieść o tragedii zareagowali szokiem. Czytali o katastrofie, dyskutowali.

Mieli tu trzy dostępne wersje: śledztwo nigdy nic nie wyjaśni, to ruscy, bo śledztwo nigdy nic nie wyjaśni, to Osama Bin Laden opętany przez Barracka Obamę siedział na drzewie i strzelał z Parabellum do Tupolewa…

…po czym przeszli nad tragedią do porządku dziennego.

Novalijka, z tego co wiem, przeżywała tragedię pięć minut, po czym wróciła do normalnego życia.

Potem zaczęła przeżywać debilizm Salonu, ale to nie to samo. Poza tym to też trwało pięć minut.

I spotkałam też człowieka, który na wieść o katastrofie się popłakał. Nie oglądając te płaczące tłumy i poruszenie Narodu w pierwszych trzech dniach, tylko na samą wieść!

Ta straszliwa tragedia, śmierć tylu ludzi naraz poruszyła w nim takie struny, że zmienił swe życie na lepsze. Od tamtej pory jest lepszy dla innych i częściej się uśmiecha, a także spogląda w niebo.

Ja natomiast ustaliwszy, że nie wiadomo, co miał z tym wspólnego Putin, napisałam o tym notkę i na tym zakończyłam swój romans z tragedią, chyba, że liczyć mą głęboko zakorzenioną nienawiść do Anglisty z Sosnowca.

Swoją drogą, Infidel, dzięki za komentarze, już nigdy nie pomyślę o Toyahu inaczej.

… po czym na Salonie przekonałam się, że moja wiedza jest naprawdę mała w tym zakresie.

Tu, właśnie na tym portalu, są prawdziwi specjaliści od katastrofy, którzy wiedzą, jak to było. Ba, oni wam mogą podać numer buta teściowej Putina, gdyż wiedzą wszystko.

Zwłaszcza zza monitorów, jak ostatni raz mieli kontakt z Rosją, kiedy Komuna w '89 rzuciła w nas obrączką po czym uciekła z płaczem. Lud przestał mieć Władzę w swych rękach.

Albo nawet cholera pojechali na miejsce katastrofy ucałować miejsce ostatnich oddechów prezydenta ogarniętego syndromem Michaela Jacksona.

(a będąc w tym miejscu klęczą, całują i nagle: ojej, czy to palec z pomalowanym na czerwono paznokciem?)

Jeżu malusieńki, że zacytuję Violettę.

W związku z czym wysnuwam teoryję.

Im bardziej człowieka obszedł Smoleńsk, tym jest on durniejszy. Im bardziej człowiek czuje, że Smoleńsk zmienia jego życie, tym jest durniejszy. Im bardziej jest przekonany, ze tkwi w centrum potwornie ważnych wydarzeń, tym jest durniejszy!

Blogerzy, spójrzcie po sobie. Każdy bloger, który poświęcił Smoleńskowi więcej niż dwie notki (jedna na wydarzenie, druga na skomentowanie głupoty) jest w mych oczach po prostu inteligentem stulecia, który Wie. A ja, jako ta głupsza, powinnam słuchać starszych, jak radzi na swym blogu Anglista z Sosnowca, po czym dodaje między wierszami palec wskazujący Moskwę. Gdyż z pewnością ci wszyscy ludzie na miejscu katastrofy to potomkowie KGB i SPECNAZU, którzy popijając bimber huczą ze śmiechu teraz, że ogłupili Polaczków.

Tak sobie myślę, że aby wierzyć, że nie będąc tam na miejscu, nie mając w łapach wszystkich raportów, po prostu nie pracując przy śledztwie można wiedzieć, kto zabił, to trzeba mieć nieźle nasrane i niewymieszane.

Jak autorka tego zlinkowanego blogaska.

Policzcie do dziesięciu. Nie, nie jedźcie paskiem w dół, liczcie cholera.

Jeśli liczyliście na tyle wolno, by zajęło to dziesięć sekund, to właśnie umarło pięć osób.

To jest powód, dla którego tragedia w Smoleńsku kazała mi zadać dwa pytania – czy są procedury na wypadek śmierci tylu ważnych osób, zastępcy, protokoły na wszelki wypadek? Ok, są. Czy wiadomo co się stało? Nie? Też k***a OKEJ! Bo jeśli świat wbrew temu, co krzyczą media, nie sypie się, mi jest OK! 

I ani jednego pytania więcej, odpowiedź na które miałabym za naprawdę ważną.

Od kiedy przebywam na Salonie zdurniałam. Każdy bloger pełni misję, każdy ma tylko jedną prawdę, każdy wie lepiej od następnego, a twoja notka nie będzie na głównej. Zdurniałam, bo przez moment wzięłam na poważnie wasze notki o Smoleńsku, analizy i komentarze. Głupia Ochłapczyca!

No i Smoleńsk jest na tyle ważny, żeby na SG poświęcić mu osobną kategorię.

Panie Janke – jeśliś to zaordynował bo wiesz, co interesuje ludzi, to ok.

Jeśli dlatego, że ciebie to interesuje, to jesteś idiotą.

 

Wydaje mi się, że mechanizm jest taki – żyję w czasach takiego wydarzenia, nie mogę go zignorować, skoro nie mogę go zignorować, zademonstruję samego siebie poprzez swoją wiedzę w temacie i odgadnięcie prawdy, wezmę aktywny udział, określę siebie poprzez swoje teorie…

… i tu zaczyna się rozkręcać spirala teorii, gdzie najważniejszy jest Bloger, Który Wie. Wie, jak to było naprawdę. Do tego im poważniejszy, im pewniejszy jest własnych teorii tym mniej skłonny do zbawiennego wyrżnięcia łbem o ścianę i powiedzenia: a co mnie to obchodzi?

Okej, to moje państwo, moja przyszłość, mój były prezydent, ale nie epicentrum Wszechświata i moje najważniejsze wydarzenie życiowe!

Smoleńsk i Smoleńsk, do zesrania się.

Bo ja na przykład, jak zobaczyłam dzisiaj w swojej dupnej skrzynce na interii maila „Skany Tupolewa – już mamy! Zajrzyj!” myślałam, że padnę na zawał z nadciśnienia.

Ostatni facet zostawił mnie w momencie, gdy nie mógł dokopać się do pochwy przez zwały tłuszczu na brzuchu. Bo gdzieś, kuźwa, jest granica.

Apeluję do całego Salonu: ogarnijta się, ludzie. Ktoś obserwujący to z zewnątrz zapewne podejrzewa was o zbiorowe przedawkowanie Miłości Własnej. Przestańcie już z tym Smoleńskiem. Oddaliście prezydentowi co prezydenckie? Dobrze, a teraz żyjcie dalej.

Jest tyle innych rzeczy na świecie, a nawet tyle innych śmierci, jeśli o niczym innym nie chcecie pisać!

Nie? Tupolew? Tylko?

Okej.

Następnym razem jak tu przyjdę wezmę popcorn i popatrzę sobie, co robicie, jak na American Pie - tyle samo sensu. Wariantów są, jak przystało na Kanon, trzy: robicie Presidento Subito vel Zabijmy Putina, jesteście z PO i skończyły się wam pomysły na brechtanie z PISu, piszecie o czymś zupełnie innym, w związku z czym wszyscy was ignorują.

Tę trzecią kategorię lubię teraz najbardziej.

Pozdro dla Sosnowca!

 

PS. Tak, to jest moja teoria, poprzez którą JA się określam. Dzięki Bogu nikt wam nie każe tu być. Nie podoba się? Zostawić jeżdżącego komenta i wynocha!

 

Ogłoszenie patrymonialne: Brzydka, otyła i pryszczata córeczka tatusia pozna pięknego, bogatego i inteligentnego pana, który będzie ją kochał po wsze czasy, nawet jak mu Lexusa o słupek rozwali. Żąda biżuterii i dowodów miłości. Najlepiej tak trzy razy dziennie... Zgłoszenia proszę zostawiać w komentarzach wraz z informacją o miesięcznych zarobkach. Nie usuwam komentarzy trolli. No co, własne będę kasować...? Jestem piwniczna. Nigdy nie ląduję na stronie głównej Salonu. ochlapczyca@gmail.com

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Rozmaitości