Giorgione - Śpiąca Wenus
Giorgione - Śpiąca Wenus
ez. ez.
826
BLOG

W Konwencji nie chodzi o dobro kobiet

ez. ez. Społeczeństwo Obserwuj notkę 39

Zbliża się czas, gdy polscy posłowie zdecydują o przyjęciu lub odrzuceniu "Konwencji o zapobieganiu przemocy wobec kobiet i przemocy w rodzinie". Ten skrajnie ideologiczny dokument, wykorzystuje sprawę przemocy wobec kobiet aby do porządku prawnego przemycić pseudonaukową koncepcję płci "społeczno-kulturowej".

W artykule 3, Konwencja definiuje gender jako "społecznie skonstruowane role, zachowania, działania i atrybuty, które dane społeczeństwo uznaje za odpowiednie dla kobiet lub mężczyzn". Wyjaśnienie mętne, jak to z terminami żywcem wziętymi z lewicowo nacechowanych nauk społecznych bywa nader często. Przydałby się jakiś załącznik do tego dokumentu, w którym wyszczególnionoby jakie to role społeczneństwo uznaje za typowe dla kobiet a jakie dla mężczyzn, bo zasada intuicji nie powinna obowiązywać w międzynarodowej umowie.

Autorom nie chodzi jednak o precyzję pojęć a o zwycięstwo w wojnie z tradycją, co zersztą wyrażają wprost w artykule 12, pisząc: "Strony podejmą działania niezbędne do promowania zmian wzorców społecznych i kulturowych dotyczących zachowania kobiet i mężczyzn w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji oraz innych praktyk opartych na idei niższości kobiet lub na stereotypowym modelu roli kobiet i mężczyzn." Czyli wszelkie parytety, suwaki i inne pomysły będące obrazą dla inteligencji przeciętnie rozwiniętego człowieka, znajdą swoje umocowanie w bardzo ważnym akcie prawa międzynarodowego. Nie wyjaśniono zresztą o jakie konkretnie "praktyki oparte na idei niższości kobiet" chodzi. Znowu musimy się domyślać, co czyni całą Konwencję mało poważną.

Mamy więc do czynienia z kolejną odsłoną wojny ideologicznej, gdzie strona "reformatorów" stara się wprowadzić niejasne pojecia mające na celu rozmycie różnic między kobietami i mężczyznami oraz destrukcję dotychczasowego porządku, jawiącego się autorom Konwencji jako opresyjny.

O przedmiotowym potraktowaniu zagadnienia przemocy wobec kobiet przez rodzimych propagatorów Konwencji świadczy fakt, że wszelkie artykuły mówiące bezpośrednio o formach walki z tym zjawiskiem już od dawna mają zastosowanie w polskim systemie prawnym.

Gdyby autorom Konwencji rzeczywiście chodziło o dobro kobiet poprzez wzmocnienie ich ochrony prawnej, zrezygnowaliby z zapisów, które obrażają konserwatywną część społeczeństw Europy, wmawiając jej, że tradycja, która jest jej bliska, stanowi fundament pod zorganizowaną przemoc oraz zostawiliby kontrowersyjną koncepcję "płci społeczno-kulturowej" tam gdzie jest jej miejsce, czyli na uczelniach z programem gender-studies.

Wprowadzanie do prawa międzynarodowego terminów, których poziom naukowości jest taki sam jak w przypadku astrologii może zakończyć się tym, że już wkrótce powstanie "Konwencja o przeciwdziałaniu wykluczeniu społecznemu osób spod znaku Ryb."

ez.
O mnie ez.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (39)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo