Nagrania pogrążają Szpital Południowy. Szokujące kulisy śmierci

Redakcja Redakcja Służba zdrowia Obserwuj temat Obserwuj notkę 65
Portal Zero.pl ujawnił wstrząsające nagrania z Warszawskiego Szpitala Południowego dotyczące pacjenta zmarłego w sierpniu 2025 roku. Zarejestrowane rozmowy z prosektorium wskazują, że personel medyczny instruował się, jak ukryć prawdziwe okoliczności odnalezienia zwłok starszego mężczyzny. Sprawa zbiega się w czasie z trwającymi obecnie intensywnymi śledztwami organów ścigania dotyczących tej placówki.

 Z artykułu dowiesz się:

  • Starszy mężczyzna zmarł w łazience szpitala, a jego ciało znaleziono dopiero o godzinie 4:00 rano.
  • Wykryte stężenie pośmiertne dowiodło ponad 4-godzinnego opóźnienia w odnalezieniu zwłok.
  • Dyrekcja zdecydowała o wewnętrznej sekcji bez wcześniejszego powiadamiania prokuratury.
  • W szpitalu toczą się obecnie śledztwa prowadzone przez warszawską prokuraturę i CBA.

Kulisy tragicznego zgonu w łazience

Do opisywanych wydarzeń doszło w szpitalu południowym, gdzie pacjent trafił z objawami biegunki w celu przeprowadzenia diagnostyki i zapobieżenia odwodnieniu. Z doniesień portalu Zero.pl wynika, że około północy mężczyzna udał się do łazienki, w której odpiął kroplówkę. Personel znalazł ciało starszego mężczyzny dopiero około godziny 4:00 rano. Wstępne oględziny na miejscu wykazały rozwinięte stężenie pośmiertne.


Potwierdziło to jednoznacznie, że zgon nastąpił około cztery godziny wcześniej, obnażając całkowity brak nadzoru nad pacjentem w tym czasie. Mimo ewidentnych wątpliwości dyrekcja zdecydowała o przeprowadzeniu wewnętrznej sekcji zwłok, omijając ścieżkę czynności dla zgonów o nieustalonej przyczynie. Zrobiono to bez powiadamiania prokuratury.

Zupełnie inna wersja dla bliskich

Pracownicy nie poinformowali rodziny zmarłego o okolicznsciach smierci i o odnalezieniu go w łazience po kilku godzinach. Bliscy otrzymali wtedy bardzo okrojony komunikat. W rozmowie telefonicznej z rodziną zmarłego Artur Habowski prezentował całkowicie spójną wersję naturalnej śmierci. Ominął niewygodne fakty z poranka i przekonywał bliskich, że dawno nie widział tak schorowanego serca. Habowski w rozmowie z Zero.pl stwierdził, że nie przekazał rodzinie okoliczności śmierci, ponieważ jako koordynator prosektorium nie był do tego upoważniony. Zaznaczył przy tym, że obowiązek ten spoczywa wyłącznie na lekarzach.

Szokujące nagrania z prosektorium

Zarejestrowane za zamkniętymi drzwiami rozmowy pochodzą z 12 sierpnia zeszłego roku, zaledwie kilkanaście godzin po tragicznych wydarzeniach. Ujawniają zachowanie personelu szpitala bezpośrednio przed rozpoczęciem autopsji pacjenta. Główną rolę na taśmach odgrywa Artur Habowski, koordynator prosektorium, który wydawał polecenia innym osobom obecnym w pomieszczeniu. To on instruował współpracowników przed otwarciem zwłok słowami: – To jest trochę syf. Trzeba zrobić tak, żeby syfu nie było. Zarejestrowane materiały ukazują również wyraźne zdziwienie personelu brakiem organów ścigania na oddziale. – Przecież, ku**a, że prokurator się nie wje**ł do szpitala na to, co odje**li – skomentował wprost brak interwencji odpowiednich służb w pierwszych godzinach po ujawnieniu zwłok.


Tło polityczne i akcja służb

Warszawski Szpital Południowy to miejscki szpital, który mieści się na Ursynowie. Placówka rozpoczęła swoją działalność w samym środku pandemii jako szpital tymczasowy dla pacjentów covidowych, a po ustąpieniu fali zakażeń miała stać się nowoczesnym ośrodkiem wielospecjalistycznym dla mieszkańców stolicy. Zamiast tego obiekt, nadzorowany przez warszawski ratusz, coraz częściej pojawia się w doniesieniach medialnych w kontekście poważnych nieprawidłowości organizacyjnych. Wizerunek placówki mocno ucierpiał.

Na początku lipca 2026 roku media informowały o innym głośnym skandalu z udziałem wspomnianego koordynatora prosektorium. Według tamtych ustaleń mężczyzna miał publikować w sieci drastyczne zdjęcia ludzkich zwłok, w tym ciał rozczłonkowanych i spalonych. Koordynator prosektorium został zwolniony z placówki. Pod koniec czerwca 2026 roku Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła dwa odrębne śledztwa. Jedno z nich dotyczy oszustwa na kwotę co najmniej 558 558,70 zł w związku z nierzetelnymi fakturami za czas pracy lekarza, natomiast drugie dotyczy niegospodarności oraz braku nadzoru nad funkcjonowaniem Szpitalnego Oddziału Ratunkowego (SOR).

Chodzi o Dawida Kacprzyka, który jednocześnie był radnym Platformy Obywatelskiej. Niezależnie od tego Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ursynów prowadzi postępowanie w sprawie nieumyślnego narażenia pacjenta zmarłego w 2025 roku na niebezpieczeństwo utraty życia.


Na polecenie śledczych do działań wkroczyli natychmiast agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Funkcjonariusze CBA zabezpieczyli obszerną dokumentację w Urzędzie m.st. Warszawy oraz w Urzędzie Dzielnicy Ursus. Kolejne czynności z tym związane agenci przeprowadzili już bezpośrednio w murach samej placówki medycznej. W wyniku skandalu, Rafał Trzaskowski podpisał dymisje dwóch wiceprezydentek Warszawy.

red.

Fot. Warszawski Szpital Południowy/East News 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj65 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (65)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo