..Niemcy przez Rosjan i Polaków (*)
5 czerwca prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki odsłonił na łódzkiej Sikawie tablicę, ktora upamiętnia obok Polaków rowniez Niemców i volksdeutschów, więzionych w mieście w latach 1945-1950.
Wbrew temu, co dziś wiadomo, mianowicie ze obowiązywała wobec Niemców odpowiedzialność zbiorowa, twierdzi w Naszym Dzienniku dr. hab. Mieczysław Ryba, kierownik Katedry Historii Systemów Politycznych KUL:
- Rzeczywiście bowiem zdarzało się tak w wielu miejscach, że tam, gdzie gestapo, czy inne służby niemieckie, wykorzystywało budynki do prześladowania i mordowania Polaków, później, po wojnie, zbrodniarze byli więzieni lub odbywali swoje kary....Doskonale wiemy przecież, że Polaków przetrzymywano w obozie ze względu na to, iż działali patriotycznie. Oczywiście wśród Niemców mogło się zdarzyć, że przebywały tam ofiary niewinne, ale chodzi o to, że siedzieli tam również niemieccy zbrodniarze. Więc nie ma absolutnie usprawiedliwienia dla łączenia tych dwóch rzeczywistości.
Niemiecki obóz pracy został założony w 1943 roku. Pod rządami Niemców obóz funkcjonował do stycznia 1945 roku. Przebywało w nim ok. 3 tys. Polaków, w tym kobiety, mężczyźni i dzieci. Zginęły w nim 84 osoby.
W styczniu 1945 roku do Łodzi weszli Rosjanie. Obóz został przejęty przez NKWD oraz Urząd Bezpieczeństwa. Przebywało w nim Niemców i volksdeutschów. Istniał do 1948 roku. W tym okresie zginęło w obozie ponad 1200 więźniów, w tym starcy, kobiety i dzieci. W latach 1948-1950 przetrzymywano w tym miejscu jeńców wojennych.
- Przez obóz musieli przejść wszyscy Niemcy zakwalifikowani do przymusowego wyjazdu z Polski, a rozporządzenie Ministerstwa Administracji Publicznej z 14 grudnia 1945 roku było podstawą prawną do przeprowadzania systematycznych wywózek Niemców. W styczniu następnego roku odjechał z Sikawy do Niemiec pierwszy transport łodzian pochodzenia niemieckiego, ale “część internowanych nie wyrażała zbytniej chęci opuszczania kraju” – odnotowano w raporcie Wydziału Zdrowia Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. W transportach liczących około tysiąca osób wysyłano przede wszystkim tzw. “element słaby” (tj. kobiety, starcy i dzieci). Pozostali przetrzymywani byli w obozie, gdyż powszechnie wykorzystywano ich jako przymusową siłę roboczą.(Marek Budziarek)
(*) Marek Edelmann


Komentarze
Pokaż komentarze (61)