W 9-tego listopada w programie 'Teraz my' obecny minister zdrowia Ewa Kopacz dyskutowała z byłym szefem tego resortu Markiem Balickim o tym, jak bezpieczne są szczepionki na grypę. Podczas dyskusji wyemitowany fragment filmu dot. szczepień przeciw świńskiej grypie w USA w 1976 roku i powikłań z tym związanych:
Film ten pokazał, jak w obliczu zagrażającej epidemii w ciągu kilku miesięcy przygotowano szczepionkę i rozpoczęto masowy program szczepień. Nawet prezydent Gerald Ford zachęcał do zastrzyku.
Później okazało się, że u 500 zaszczepionych rozwinął się syndrom Guillain-Barré'a, choroba prowadząca do paraliżu. Zmarło około 30 osób. Program szczepień przerywano. Ale zastrzyk dostało już ponad 50 milionów Amerykanów.
Wstrząsający film oczywiscie miał przekonać do tego, ze szczepionki na świńską grypę są niebezpieczne.
A teraz moje zdziwienie: czytałam troszkę na temat tego syndromu i dowiedziałam się, ze zapadalność zespołu Guillain-Barré'a wynosi 1-5:100.000 na rok.
Jesli mamy podczas akcji szczepień w roku 1976 500 zachorowań na 50 milionów szczepionych, to zapadalność w tym przypadku wynosi dokładnie 1:100.000.
Wiec ściśle rzecz biorąc nie było więcej przypadków tego syndromu niż występowałyby i tak. Szczepienia nie przyczyniły się do wzrostu zachorowań. Zapadalność u szczepionych jest nawet nieco niższa. Akcja szczepień w roku 1976 w USA może wiec być argumentem ZA zastrzykiem przeciwko grypie.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)