Tak się zastanawiam, o co tu chodzi:
"To ruch ludzi odważnych, ludzi, którzy są gotowi płacić cenę za to, by mówić o naszej rzeczywistości prawdę, także tą prawdę trudną, czasem bardzo trudną, czasem właśnie ryzykowną."
Właściwie można w Polsce wszystko powiedzieć, nawet 'To był zamach' jak dowodzi w najnowszym wydaniu Gazeta Polska, sugerująca, ze Lech Kaczyński został zamordowany.
Tylko jedno coś może być ryzykowne:
"Art. 55: Kto publicznie i wbrew faktom zaprzecza zbrodniom, o których mowa w art. 1 pkt
1, podlega grzywnie lub karze pozbawienia wolności do lat 3. Wyrok podawany jest
do publicznej wiadomości."
A art. 1 pkt. 1 tej ustawy mówi o zbrodniach:
"1) ...a) popełnionych na osobach narodowości polskiej lub obywatelach polskich innych narodowości w okresie od dnia 1 września 1939 r. do dnia 31 grudnia 1989 r.:
- zbrodni nazistowskich,
- zbrodni komunistycznych,
- innych przestępstw stanowiących zbrodnie przeciwko pokojowi, ludzkości lub zbrodnie wojenne..
b) inne represje z motywów politycznych, jakich dopuścili się funkcjonariusze polskich organów ścigania lub wymiaru sprawiedliwości albo osoby działające na ich zlecenie..."
Ale czy o to chodzi? Chyba nie. Wiec o czym Jarosław Kaczyński tak złowieszczo-mglisto jak wróżbiarz na jarmarkcie mówi?


Komentarze
Pokaż komentarze (11)